sobota, 25 października 2014

Moskal mówi o polskości Lwowa...

Moskal mówi o polskości Lwowa i zaskakuje zachodniego dziennikarza pytaniem ironią : pan nie wie ,że Lwów to polskie miasto ? Ta wypowiedz Putina na zjezdzie dziennikarstwa światowego na Krymie, ośmiesza polskich polityków i stawia ich w bardzo złym świetle. Cały dziennikarski świat zastanawia się teraz, kto kłamie ? Tusk czy Sikorski ? W świecie dziennikarskim znalazły się już głosy, które jednoznacznie potwierdzały słowa Sikorskiego o spotkaniu w 2008 roku Tuska i Putina w Moskwie.Dziennikarz "Pulsu Biznesu" p. Zalewski jednoznacznie stwierdza, że do spotkania doszło i trwało ono około godziny. Pamięta nawet zniszczone , zleżałe i odbarwione flagi polskie , które umieszczono w sali spotkania. Było to na dwa miesiące  przed zaprzysiężeniem Putina. Milczenie Tuska i forma dalszej współpracy obu panów każe wnioskowac, że  Putin zdominował naszego premiera. Oznaki przyjazni i mowa o naszym człowieku na Kremlu i vice-wersa  , słowa Putina o Tusku jako o człowieku Rosji w Warszawie, zacieśniły te stosunki. Wspólne ataki na Prezydenta Kaczyńskiego, szczególnie po jego bardzo patriotycznym wystąpieniu w dniu 1 września 2009 r.,w obecności Putina i Merkel, na Westerplatte , przyjazń tą utwierdziły. Dalszy ciąg współpracy i rozdzielenie wizyt w Katyniu w 2010 roku, były pochodną tej współpracy. Ludzie Tuska, a wśród nich Sikorski jako szef MSZ i Arabski jako szef Kancelarii Premiera odegrali przy organizacji wizyty Prezydenta i całego dowództwa WP, swoistą i dwuznaczną rolę. Tragedia smoleńska przestraszyła Tuska, ale współpraca z władcą Kremla trwała nadal. Cała komedia w tej tragedii z plombowaniem trumien i badaniem ciał poległych, a także sposób zachowania się marszałka  sejmu Komorowskiego, pokazała bezprawie i fałsz rządzącej ekipy Tuska. Oddanie w ręce Moskwy wszystkich dowodów i przekazanie śledztwa Rosji bez udziału naszych specjalistów, nawet przy zastosowaniu art.13 Konwencji Chicagowskiej, było jawną zdradziecką machlojką Tuska. Zadowolone miny i wypowiedzi Komorowskiego, Tuska i  Sikorskiego mówiły prawdę o fałszywcach kliki Tuska. Tuskizm zapanował na dobre w naszym kraju. Zmanipulowane i otumaniane  przez media masy polskiego społeczeństwa, tuż po tragedii smoleńskiej drgnęły. Duża częśc Polaków poczuła, że straciliśmy w niewyjaśnionym tragicznym zdarzeniu Prezydenta i elitę armii i polityki. W błocie smoleńskim utopiono prawdę. Igrzyska nad trumnami, rozpoczęły na dobre podziałał społeczeństwa. Ucieczka Tuska do Brukseli i uparte trzymanie się rękawa kanclerzycy, potwierdza  wyraznie strach przed odpowiedzialnością. Fałsz ciągnie się za tą antypolską ekipą, jak "smród za wojskiem", a wielokrotnie powtarzane i rozgłaszane przez klakierskie media kłamstwa, nie trafiają już do głów Polaków. Silna armia urzędników i obsadzone wszystkie intratne stanowiska, pozwalają POlszewii myślec o dalszym utrzymaniu władzy. Co przy nijakim i zmanipulowanym społeczeństwie wydaje się dla nowej p. premier Kopacz, sprawą realną. Pierwsza prób tuż, tuż. Wybory samorządowe, które co prawda nie odzwierciedlają prawdy o poparciu poszczególnych partii, mogą jednak dac prognostyk na stan ducha naszego społeczeństwa. Utrzymywane z kasy państwowej pro- rządowe media dwoją się i troją, wychwalając Kopacz i jej ekipę. Z piasku bicza nie ukręcisz, a z sowy sokoła nie zrobisz. Tak jest też z zakłamaną, fałszywą sitwą PO i PSL-u. Przyspawani do stanowisk i przyssani do krwiobiegu polskiej gospodarki, ZOŁZ-y, jak ich określa  p. Jan Pietrzak, zaczynają się gubic w kłamstwach i krętactwach i sami sobie szykują grób. Ciekawi mnie jedno. Jak Tusk swoje kłamstewka wytłumaczy po 1 grudnia w Brukseli, zachodnim dziennikarzom ? Czy i tam urzędowanie rozpocznie od kłamstwa i fałszywych oświadczeń ?

środa, 15 października 2014

Żądajmy odszkodowań za zbrodnie niemieckie II wojny światowej.

Ładnych parę lat wstecz, jako prezes Stowarzyszenia "Zapora" ( Stowarzyszenie Pamięci Walczących z Komunizmem i Faszyzmem  - "ZAPORA"), zwróciłem się do wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i marszałka woj.Podlaskiego z apelem o podjęcie starań w sprawie odszkodowań za zbrodnie wojenne, popełnione przez Niemców na naszym terenie w trakcie II wojny światowej. Zaskoczony byłem milczeniem naszych samorządowych władz. Jedynie Pan Krzysztof Tołwiński jako wicemarszałek woj podlaskiego odpowiedział pozytywnie na mój apel. Dziwił mnie brak zainteresowania, mimo doskonale udowodnionych zbrodni pacyfikacji, mordów mieszkańców naszych wsi i osiedli, oraz zaboru mienia, przez okupacyjne siły niemieckie. Wszystko to jest doskonale udokumentowane w aktach sądowych i książkach badaczy tych zbrodni np."Czarne lata na Ziemi Łomżyńskiej"-Masowe zbrodnie hitlerowskie w roku 1939 i latach 1941 - 1945 w świetle dokumentów , autorstwa p. Jerzego Smurzyńskiego. Podaje on cały zestaw zbrodni i mordów na mieszkańcach naszej ziemi. Sam jestem także zainteresowany tymi zbrodniami i odpowiedzialnością za nie Niemców. Tak Niemców i ich państwa. W 1943 roku  została przeprowadzona pacyfikacja rodzinnej wsi mojego ojca i mojej - WNORY-WANDY gm. Kobylin Borzymy. Wieś została otoczona przez siły niemieckie. Złapani mieszkańcy zabici w tym maleńkie dzieci Wojtuś Wnorowski -1 miesiąc życia, Jadwiga Wnorowska 11 miesięcy życia oraz Witold Wnorowski 7 lat , Krystyna Wnorowska lat 3, oraz nie podany wiek dziecka: Aleksandry Wnorowskiej. Na wspólnej mogile istniejacej do dziś we wsi Wnory - Wandy podane jest 28 nazwisk pomordowanych jej mieszkańców. Wieś została spalona, a dobytek zagarnięty przez Niemców, który jest dokładnie wyszczególniony w aktach Okręgowej Komisji ds. Badania Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku wraz z nazwiskami zamordowanych i wyszczególnionymi sprawcami zbrodni. I tak jest w dziesiątkach i setkach innych zbrodniczych miejscach. Nigdy Polska nie zrzekła się odszkodowań za II wojnę światową. Mamy prawo żądac od Niemców tych odszkodowań. Są to duże sumy, które wypłacone żyjącym mieszkańcom , pozwoliłyby na częściową rekompensatę poniesionych strat fizycznych i moralnych  mieszkańców tych miejscowości. Płacili oni śmiercią i utratą wielowiekowego dobytku za swój patriotyzm i przywiązanie do polskości. Byli to w większości potomkowie szlacheckich rodzin, którzy od czasów średniowiecza bronili mieczem i krwią tych ziem. Byli solą tej ziemi i wielokrotnie na wezwanie- wici, stawiali się na rozkaz króla do obrony granic Polski. Odszkodowanie to nie mała suma przynależna Polsce. To około 845 miliardów dolarów. Wszelkie kroki w tej sprawie muszą byc podejmowane bardzo rozważnie.Ustalone byc musi ciało obywatelskie, które zbierze udokumentowane fakty zbrodni i we współpracy z organami państwa i wybitnymi prawnikami przystąpi do rozmów z państwem niemieckim. Nie można rozmawiac z Niemcami metodą Tuska, na kolanach i całując rękę knclerzycy. Rozmowy muszą byc konkretne, twarde i natychmiastowe, zainicjowane przez program Instytutu Pamięci Narodowej w 2007 roku. Nie ma wiele czasu, Niemcy będą trudnym partnerem w rozmowach, chociaż zbrodnia jest ewidentna. Czas ucieka i trzeba robic wszystko aby go nie stracic, bo Platforma już straciła,w trakcie swoich rządów, ładnych parę lat.

czwartek, 9 października 2014

Moskiewskie sposoby-wielokrotne pomówienie staje się prawdą.

Cziczerin tworząc na polecenie Lenina służby dyplomatyczne sowietów, oparł ich pracę na starej metodzie Kremla - kłamstwie. Metoda ta rozwinięta przez Stalina i Mołotowa, działa sprawnie do dziś. Państwo Putina nader często korzysta z tej metody i często powtarzanym kłamstwem, uwiarygadnia swoje pomysły. Lewacka Europa i przyjaznie nastawiony do Rosji  Zachód, przyjmuje te dyplomatyczne kłamstwa jako prawdę i rozpropagowuje je na cały świat. W ostatnich dniach głośny staje zarzut Moskwy o morderczym traktowaniu jeńców sowieckich w obozach polskich po wojnie 1920 r. Kreml przy pomocy swoich mediów żąda pomników dla swoich barbarzyńskich bojców. Polskie obozy jenieckie, "Komsomolska Prawda" przedstawia jako obozy śmierci i katorgi sowieckich jeńców 1920 r. Sprawa ta wypłynęła już wcześniej. Kilka lat temu Rosja przeciwstawiała pomordowanych jeńców polskich z wojny 1939 r.w Katyniu, śmiertelnym ofiarom jeńców zmarłych na choroby zakażne w obozach 1920 r. Prawda jest jedna. W Katyniu i dziesiątkach innych miejscowościach, jeńcy byli mordowani przez NKWD, na polecenie polityczne Stalina i jego KC, strzałem w potylicę. Natomiast wycieńczeni i schorowani, niedożywieni sowieccy najżdżcy, umierali w obozach jenieckich na choroby zakażne. Osłabiona długoletnimi wojnami Polska nie miała dośc siły dla zapobieżenia, szerzącym się zarazom, własnego społeczeństwa. Niewielkie racje żywnościowe i dostawy lekarstw, nie mogły zapobiec szerzącym się epidemiom. Skupione w obozach jenieckich masy żołnierskie, sowieckich najżdżców, były bardzo podatne na szerzące się choroby tyfusu, krwawej dyzenterii , grypy (hiszpanki) itd.Społeczeństwo polskie poniosło same wielkie straty przez szerzące się choroby zakażne. W wielu rodzinach do tej pory wspominani są ludzie, którzy na nie pomarli.
Straszny, mroczny umysł rosyjskiego raba, ni to azjatyckiego gwałciciela i mordercy, ni to rezuna czasów rewolucyjnego, krwawego mordowania wszystkich, wydumał te nowe kłamstwo i propagując je na sztandarach nowej, putinowskiej Rosji, powiela stare metody. Słaby odpór władz Polski i prorosyjskie zagrywki, zarówno pRezydenta Komorowskiego , który odsłaniał pomnik sowieckich najeżdżców z 1920 r. w Ossowie k/Radzymina, stawiając prawosławne krzyże na grobach niewierzącej czerni rewolucji Lenina, a także wiernopoddańcza postawa rządów Tuska. Mści się współpraca Tuska i Sikorskiego i ich ludzi przy wyjaśnianiu tragedii smoleńskiej z 2010 roku. Moskwa zdecydowanych i śmiałych ceni i ich się boi. Słabymi pomiata.Taka to jest prawdziwa cecha Moskala i o tym Polacy powinni pamiętac.

poniedziałek, 1 września 2014

Ostatnie Westerplatte Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego

Ostatnie Westerplatte Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego: "To nie Polska powinna odrabiać lekcję pokory. Nie mamy do tego żadnego powodu. Powód mają inni, ci, którzy do tej wojny doprowadzili, którzy tę wojnę ułatwili." - powiedział między innymi Lech Kaczyński 1 września 2009 roku w przemów

sobota, 30 sierpnia 2014

"Solidarnośc"- Pamięc i przyszłośc.

30 sierpnia 1980 roku KC PZPR ustąpił i zaakceptował treśc porozumień szczecińskich, które tego dnia zostały podpisane przez Jurczyka -ze strony Solidarności i Barcikowskiego- ze strony rządowej. Przygotowane też były porozumienia gdańskie. Podpisali je w dniu 31 sierpnia 1980 r. Wałęsa i Jagielski.
W przyszłości porozumienie gdańskie, miało więcej znaczyc niż szczecińskie, czy podpisane trzy dni póżniej porozumienie z górnikami w Jastrzębiu. Wpłynęła na to rola ośrodka gdańskiego i waga merytorycznych uzgodnień. Najważniejsze były dwa punkty- powołanie nowych samorządnych związków zawodowych oraz uznanie przez MKS gdański- kierowniczej roli PZPR w państwie. Ten drugi zapis wymuszony przez tzw. ekspertów, a w szczególności Geremka i Mazowieckiego, mści się i odbija czkawką do dziś. Było to widac doskonale przy próbach rejestracji NSZZ "Solidarnośc" w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. Rząd i partia dalekie były od pogodzenia się z istnieniem "Solidarności". W poszczególnych województwach, a nawet ośrodkach, utrudniano rejestrowanie się nowych związków. Wielokrotnie władza ustępowała dopiero pod naciskiem lokalnych strajków. Inną metodą były represje wobec działaczy przedsierpniowej opozycji. W końcu września aresztowano przywódcę Konfederacji Polski Niepodległej i współzałożyciela ROPCiO- (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela) i Latających Uniwersytetów - Leszka Moczulskiego. Wielu działaczy Komitetu Samoobrony Społecznej KOR gwałtownie atakowano. Chodziło o to jak ujawnił potem sekretarz partii w Katowicach Andrzej Żabiński, aby doprowadzic do rozłamu działaczy "Solidarności" z działaczami opozycji przedsierpniowej , a zwłaszcza KOR- em. Dalsze starcia  władz komunistycznych  z "Solidarnością" były nieuniknione. Partia nastawiała się na konfrontację i utrudniała nadal rejestrację  NSZZ "Solidarnośc" w sądzie.Dopiero decyzja Sądu Najwyższego o uchyleniu decyzji Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, pozwoliła na rejestrację statutu i związku.Odprężenia jednak nadal nie było. Beton partyjny doprowadzał do nowych ognisk zapalnych i aresztowań działaczy związkowych. Partia starała się scementowac i szukała pomocy w ZSRR. Wyraznym dowodem na to było powołanie Wojciecha Jaruzelskiego na premiera ( przy jednoczesnym zachowaniu stanowiska ministra obrony). Trudności przy rejestracji związku rolniczego "Solidarności", a także nasilające się strajki w całym kraju nie wróżyły nic dobrego na przyszłośc. Młodzież studencka zorganizowana w nowym samorządnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, pragnęła niezależności władz uczelnianych od partii i odkłamania nauk humanistycznych i historycznych w Polsce.Nastąpił okres jakby dwu władzy w kraju. Silna "Solidarnośc" chciała prawidłowego zarządu zakładami pracy. Urzędy podległe partii i rządowi , atakowały  nadal działaczy "Solidarności" i opozycji przedsierpniowej. Awantura konfrontacji siłowej wisiała na włosku.
Historia z lat 1980 - 1981 może dzisiaj wydawac się epizodem w dziejach Polski. Wprawdzie na 16 miesięcy zachwiał się system komunistyczny i naród odetchnął i zachłysnął się wolnością, jak nigdy przedtem w Polsce i w jakimkolwiek  innym kraju bloku komunistycznego, to  komuna zaatakowała. Agentura i rodzimi "pożyteczni idioci", za stołki i wygodne gabinety, cofnęli Polską myśl patriotyczną o lata. Jednak ten festiwal wolności, jaki przeżywaliśmy w roku 1980, pozostał we wspomnieniach starszych. Młodszym daje zaś,jednoznaczny drogowskaz do dalszej walki o prawdziwą wolnośc narodu.
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Powrót politycznego cienia Paktu Ribbentrop - Mołotow.

Historia lubi się powtarzac. Chociaż powtórka jest tylko cieniem zagrywek z przed lat. Okazuje się , że pomimo umizgów Tuska, Niemcy wolą interesy z Rosją nad polskie. Rosja zaś pozostała nadal państwem imperialnym i bardzo agresywnym.Tuż przed wybuchem II Wojny Światowej Stalin, zgodnie z agresywną polityką sowieckich władz Kremla, dążył do wywołania konfliktu europejskiego. Widząc niezdecydowanie i brak przygotowań do wojny u mocarstw zachodnich zajął wygodne stanowisko obserwatora, aby w swoim czasie ręka w rękę z Hitlerem, przystąpic do działań ofensywnych. W rezultacie wcześniejszych rozmów sondażowych w dniu 23 sierpnia 1939 roku, do Moskwy przybywa minister Rzeszy Ribbentrop. Podpisuje on wraz  z komisarzem spraw zagranicznych Rosji Sowieckiej - Wiaczesławem Mołotowem, pakt o nieagresji. Pakt ten to kamuflaż dla "ściśle tajnego protokółu dodatkowego", który rozgranicza strefy wpływów obydwu mocarstw w Europie Środkowej i Wschodniej. Na mocy tego paktu Rosja Sowiecka uzyskała prawo zajęcia ziem polskich do linii Narwi, Wisły i Sanu. Oznaczało to pogwałcenie kardynalnych zasad prawa międzynarodowego i dodatkowych dwustronnych porozumień między Polską , a  III Rzeszą i ZSRR. Co ważniejsze jednak, pakt Ribbentrop - Mołotow dał Hitlerowi zielone światło do ataku na Polskę, przesądzając tym wybuch II Wojny Światowej. Hitler, który najpierw planował wojnę z Francją, która by była od początku walką na dwa fronty. Bo Polska na pewno wypełniłaby zobowiązania sojusznicze. Tak zaś atakując Polskę - osamotnioną w walce-zyskał silnego sojusznika w ZSSR.
Dzisiaj  kanclerzyca Merkel chce także zadecydowac o polskich prawach do wspólnej obrony w ramach NATO. Kwestionuje i to nie po raz pierwszy prawo pobytu wojsk amerykańskich, w ramach struktur NATO, na terenie Polski. Jest także przeciwna, wspierając Putina, budowie tarczy antyrakietowej w Polsce. Jakie umowy, których nie zna nasza dyplomacja wiążą Merkel z Putinem ? Czy rozgrywanie naszego kraju i odsuwanie na boczny tor członka NATO, jakim jest Polska, nie jest przykładem na imperialne poczynania Niemiec i Rosji ? Polska ma niezaprzeczalne prawo, do samodecydowania o sposobie rozmieszczenia wojsk natowskich, na swoim terenie. Z jakiej niby racji p. Merkel , ma o tym decydowac ? Lizanie rączek Angeli przez Tuska w politycznych rozgrywkach się nie liczy. Słabośc naszych elit politycznych , a w szczególności premiera i ministra spraw zagranicznych, osłabiły pozycję Polski w Europie i świecie. Dlatego widzimy, że Niemcy i Rosja nie tylko ustalają dziś los Ukrainy, lecz także status Polski jako członka NATO.Sikorski i Tusk okazali się byle jakimi politykami, a znaczenie naszego państwa podupadło. Tak to jest kiedy sami się nie cenimy, a robimy wszystko , żeby z nas się śmiano. Państwo polskie  to nie kabaret, którego możemy lubic , lub nie. Polska to nasza Ojczyzna. A o Ojczyznę trzeba dbac i bronic Jej w każdej sytuacji. Niestety, zdezorientowane, zdeprawowane i przekupione dotacjami z UE społeczeństwo, przełyka w swej większości policzki, jakie zadają mu sąsiadujące państwa -Niemcy i Rosja.Takich mamy przywódców, jakie te nijakie społeczeństwo nam zafundowało.Czas na opamiętanie i natychmiastowe zmiany !!!

wtorek, 12 sierpnia 2014

Ocalając Niepodległośc-Polska ocaliła Europę.

Gdyby Polska w 1918 roku nie odzyskała niepodległości, to w 1920 roku , rozpędzony sowiecki komunizm, po połączeniu się z wojowniczymi komunistami niemieckimi, zalałby Europę, a może i świat. Bitwa Warszawska jest największym wydarzeniem nowoczesnej historii. Nawet słynne bitwy z Hunami w 451 roku, czy zatrzymanie Arabów pod Poitiers w 732 roku przez Karola Wielkiego, czy wymieniając kolejno : Maraton, Hastings,Legnicę,Grunwald, Wiedeń, Blenheim, Saratoga, Valmy, Austerlitz, Lipsk,Waterloo, Sewastopol,Cuszima, Marna,Stalingrad i Midway nie miały dla świata takiej wagi, jak Bitwa Warszawska.
Latem 1920, zaledwie dwa lata po zdobyciu przez komunistów władzy, bolszewicka dzicz jak wygłodniały zwierz, rzuciła się na Polskę i Europę.Mordując, gwałcąc, rabując, paląc i niszcząc , szła w dymie pożarów armia "wyzwolicieli". Szła by "po trupie pańskiej Polski" oswobodzic lud pracujący miast i wsi Europy. I chociaż przegrali , to potencjał wsparcia dla nich był bardzo duży i pozostał do dziś.Polska swym zwycięstwem dała Europie zachodniej prawie wiek wolności. Przerwany jedynie szaleństwem Hitlera. Europa nie wie , lub nie chce pamiętac, że jej pałace i poukładane miasta i wsie byłyby siedzibami siełsowietów i rad miejskich. Państwa zaś byłyby republikami sowieckimi : Holenderską Republiką Radziecką, Francuską Republiką Radziecką, czy duńską, belgijską i austriacką. Poznali by smak władzy rad, łasząc się do moskiewskich kacyków. Albo odwiedzali by radzieckie gułagi, lub ludzie tych republik jako wrogowie ludu-kończyli z kulą w potylicy. Nie dano im tego przeżyc, dlatego ruchy lewicowe są tak silne w zachodniej Europie, a media mają tyle ciepłych słów dla ZSRR, Stalina i jego następców. Dlatego ci pseudointelektualiści tolerują pogrobowców stalinizmu z Putinem na czele. Za tą naszą bezprzykładną walkę o wolnośc Europy, Zachód odpłacił się nam zdradą i kupczeniem Polską w 1939  i 1944 roku. Czy musimy biadolic i płakac ? Nie, musimy dokończyc  naszą Bitwę Warszawską. Musimy przygotowac to nasze zwycięstwo tak, jak przygotował je Józef Piłsudski. Nie możemy zapomniec, że obok nas są agenci wpływów Moskwy i ich poplecznicy z zachodu. Polska w 1920 roku wykonała wielką, bohaterską pracę na każdym odcinku. Od obrony fortyfikacji łomżyńskich, przez zapasowy batalion 33 pp, który powstrzymując atak bolszewików , pozwolił w bitwie radzymińskiej, pod Ossowem zwyciężyc armie bolszewików. Tam płk. Sawa-Sawicki wysyłał w bój swoich żołnierzy 33pp. z por. Słowikowskim i w krwawej walce bronił dostępu do Warszawy. Podaję ten przyczynek o żołnierzach łomżyńskiego pułku, pamiętając, że byli jedną z kropli, która pogrążyła ocean czerni azjatyckich najezdzców. Setki i tysiące ochotników szło do armii i walczyło w obronie świeżo odzyskanej Niepodległości. Wolności nikt nie daje za darmo. O wolnośc trzeba się bic i jej bronic. Co mamy dzisiaj ? Namiastkę armii, słaby -zsowietyzowany wywiad i społeczeństwo-nijakie , zmanipulowane i patrzące na Europę. Europę, która już nie raz nas zdradziła.Rząd zaś nasz , a raczej nierząd, to zbiorowisko dziwnych ludzi, którzy nie mają czasu myślec o dobru publicznym i Polsce, bo ich interesują jedynie własne korzyści. Polska, jak za czasów końca XVIII wieku, nierządem stoi i cieszy się , że nikomu nie zagraża. Dzisiaj nam trzeba haseł z żurawiejek ułanów, którzy zwyciężali sowiecką dzicz: "lance do boju, szable w dłoń-bolszewika goń,goń,goń..". Z lekkim przekłamaniem , można zaśpiewac- POlszewika goń, goń, goń....