sobota, 13 czerwca 2020
poniedziałek, 8 czerwca 2020
Wspomnienia się snują .40 -lat minęło !! Był to czas dumy, wesela i łez .
Pamięć zawodna , a jednocześnie trwała. Wspomnienia wybuchu "Solidarności" w 1980 r. są jednak żywe, bo dotykały bezpośrednio mojej osoby. Pracowałem wtedy w ZPZ -ach łomżyńskich jako kierownik bocznicy kolejowej. Z-ca dyr. ZPZ p. Chełstowski, nazywany przez załogę "doktorkiem," zlecił mnie dokonania naprawy stanu technicznego bocznicy, jak i zaktualizowanie badań specjalistycznych pracowników. Najszybciej dokonaliśmy badań wszystkich zatrudnionych przy obsłudze technicznej, pracowników. Badania zleciłem Kolejowej Przychodni Lekarskiej w Białymstoku. Tam sukcesywnie, zmianami dowoziliśmy osoby zatrudnione na bocznicy. Wszyscy okazali się zdrowi fizycznie i psychicznie do pracy na kolei. Zwiększone przewozy, które dostarczano i wywożono z bocznicy ZPZ Łomża wiązały się z uruchomieniem Mieszalni Pasz i nowelizacją rozładunku ziemniaków tzw. elfami wodnymi. Duże wagony samowyładowcze, czteroosiowe, którymi dostarczana była soja, kukurydza i inne składniki dowożone z portów do Mieszalni Pasz, psuły torowiska bocznicy. W większości wahadeł, wózki kołowe wagonów miały przyspawane gniazda skrętu, co utrudniało wpisywanie się ich w małe łuki na bocznicy. Stare tory były w złym stanie i wymagały remontu. Po dokładnym przeglądzie sporządziłem projekt naprawczy. Dokładnie rozpisane zostały prace renowacyjne i naprawcze poszczególnych rozjazdów i torów . Dyrektor Chełstowski zatwierdził plan-projekt i przystąpiłem do poszukiwania toromistrza, który by nadzorował prace remontowe. Wtedy zaczęło iskrzyć między mną , a szefem zbytu. Niefortunnie umieszczono mnie w strukturach zbytu, a nie transportu. Tam starzy pracownicy, robiący złote interesy na zbycie piwa, mączki ziemniaczanej, paszy, wyrobów glukozowych itp. byli żli, a nawet wrodzy, że mam swoje biurko w ich pomieszczeniach. Atmosfera stawała się przykra. Ja musiałem często wizytować pracowników na zewnątrz, na torach w lokomotywowni, co wiązało się z zazdrością, że chodzę swobodnie po zakładzie. Pomówienia i donosy odbijął dyrektor Chełstowski. Atmosfera PZPR-owców i agentury zomowskiej była duszna. Postanowiłem odejść z pracy.
Wtedy gdy już dwa lub trzy dni byłem w domu i przeprowadzałem rozmowy o pracę w "Transmleczu". zawiązał się Komitet Strajkowy w ZPZ. Na wystosowanej do dyrekcji petycji , wysunięto także punkt o przywołaniu mnie do pracy. Dyrekcja upoważniła p. Waldemara Saniewskiego - szefa kadr do przeprowadzenia ze mną rozmów. Pomimo nalegań i wysłania do mnie pracownika bocznicy - męża zaufania, mechanika lokomotywki Jerzego Domitrza , odmówiłem .
Jak się póżniej okazało decyzja była słuszna. Na ZPZ wykryto przekręt w handlu piwem na wielką skalę. Posypały się kary z więziennymi włącznie. W zakładach łomżyńskich wrzało i zawiązał się Komitet Międzyzakładowy. Spotykał on się bardzo często w Elektrowni, gdzie i ja bywałem, ponieważ Stach Tyszka był moim dobrym znajomym. Komuna ustępowała bardzo wolno. Ja podjąłem pracę w"Transmleczu" w Piątnicy jako Główny Dyspozytor. Trwała wtedy szybka praca przy uruchomieniu Wytwórni Mleczka w proszku przy OSM Grajewo. Trzeba było wywozić wszystkie ścieki wodne z Grajewa do oczyszczalni ścieków w Prostkach - cysternami, które służyły do dowozu mleka do OSM-ów. Zaangażowałem się w działania NSZZ "Solidarność" i często odwiedzając poszczególne OSM-Mleczarnie, zaprzyjażniałem się z ludżmi Solidarności. Znałem ich wielu w wielu miastach byłego woj. łomżyńskiego. W grudniu 1981 roku razem z szefem Solidarności WZSML p. Michałem Rutkowskim, który był także w-ce Przewodniczącym Komitetu Międzyzakładowego w Łomży, udałem się do Grajewa. Tam odbyło się , wieczorem 12 grudnia, zebranie aktywu "Solidarności" w Grajewie. Najważniejszym punktem była przegłosowana decyzja o przejściu Grajewa z Okręgu Białystok do Mazowsza. Po zebraniu Michał pojechał okazją do Łomży, a ja zatrzymałem się do rana u jednego z członków. Wracałem autobusem PKS, wyjeżdżającym z Grajewa rano, około godz. 5.oo.
Był zimno. Po zamarzniętej ziemi przesuwały się zwiewane wiatrem pasma drobnego śniegu. Po jakimś czasie kierowca autobusu włączył odbiornik radiowy. Mała chwila spokojnej muzyki i odezwał się głos Jaruzela. Generał ogłaszał wprowadzenie stanu wojennego na terenie całego kraju. W autobusie powiało grozą !! Gdy przyjechałem do Łomży, pobiegłem natychmiast do domu. Ewa-żona spała po powrocie z zza granicy. Wtedy jeżdziło się zarobkowo na Węgry, Rumunię , Bułgarię. Korzystając z transitu przez ZSRR, odwiedzało się Lwów. Szybko włączyłem odbiornik telewizyjny. Na ekranie ukazała się postać Jaruzelskiego, który w powtórkach swego wystąpienia wydawał wojnę narodowi. Zdenerwowana Ewa powiedziała wtedy - wiesz Jurek , gdy rozmawiałam z rosyjskimi bojcami we Lwowie, to oni mówili, że się wybierają do nas w gości. Na moje życzliwe zaproszenia odpowiadali - my wybieramy się do was wszyscy. Teraz te odpowiedzi Rosjan stały się grożbą !!! Po powrocie do pracy w Transmleczu Piątnica doszło do ciekawego zdarzenia. W-ce Dyrektor Transmleczu St. Gregorek wystąpił z wnioskiem do Dyrektora Rybickiego o natychmiastowe zwolnienie mnie z pracy. Komuch Gregorek tak dziękował mnie za moją otwartą, koleżeńskość i uczynność. Geny przodka- przedwojennego fanka -agentury sowieckiej wzięły górę. Uparty Dyrektor Rybicki kazał zwolnić jego kolesia, a mnie dał wypowiedzenie ustawowe , trzy miesiące. Nie wiem co dalej się dzieje z Gregorkiem. Czy ta obłudna kanalia jest w Polsce ??
Pełniąc dyżur miałem okazję obserwować ludzi. Byli przygnębienie, ale nie poddawali się i chcieli walczyć o ideały Solidarności - Wiarę i Wolność. Chłopcy z Grajewa i Kolna spotykali się ze mną.Godności w nich Jaruzel nie załamał. Zaczął się handel wymienny. Woziliśmy po kraju wyroby mleczarskie, a za to sprowadzaliśmy inne artykuły, najczęściej papierosy - takie półmetrowe i więcej ( na wagę).
Pamiętam jeden z dni "Karnawału Solidarności", kiedy siedziba zarządu była przenoszona z baraków z osiedla Dmowskiego do budynku po Starostwie na ul. Polowej. Zebrała się grupka ludzi i debatowała nad przybiciem szyldu NSZZ "Solidarność" na budynku. Nie było chętnego ??!! Poprosiłem przechodzących wtedy znajomych - Andrzeja Makarewicza i Zdzisława Kijka, wysokich, postawnych chłopów, aby mnie podnieśli. Osobiście przybiłem tablicę do muru . Wydarzenie to sfotografował p. Bolek Deptuła !!! Ciekawe , czy ma te zdjęcie w swoich zbiorach ??? Czas mija, a wspomnienia się zacierają.
Wtedy gdy już dwa lub trzy dni byłem w domu i przeprowadzałem rozmowy o pracę w "Transmleczu". zawiązał się Komitet Strajkowy w ZPZ. Na wystosowanej do dyrekcji petycji , wysunięto także punkt o przywołaniu mnie do pracy. Dyrekcja upoważniła p. Waldemara Saniewskiego - szefa kadr do przeprowadzenia ze mną rozmów. Pomimo nalegań i wysłania do mnie pracownika bocznicy - męża zaufania, mechanika lokomotywki Jerzego Domitrza , odmówiłem .
Jak się póżniej okazało decyzja była słuszna. Na ZPZ wykryto przekręt w handlu piwem na wielką skalę. Posypały się kary z więziennymi włącznie. W zakładach łomżyńskich wrzało i zawiązał się Komitet Międzyzakładowy. Spotykał on się bardzo często w Elektrowni, gdzie i ja bywałem, ponieważ Stach Tyszka był moim dobrym znajomym. Komuna ustępowała bardzo wolno. Ja podjąłem pracę w"Transmleczu" w Piątnicy jako Główny Dyspozytor. Trwała wtedy szybka praca przy uruchomieniu Wytwórni Mleczka w proszku przy OSM Grajewo. Trzeba było wywozić wszystkie ścieki wodne z Grajewa do oczyszczalni ścieków w Prostkach - cysternami, które służyły do dowozu mleka do OSM-ów. Zaangażowałem się w działania NSZZ "Solidarność" i często odwiedzając poszczególne OSM-Mleczarnie, zaprzyjażniałem się z ludżmi Solidarności. Znałem ich wielu w wielu miastach byłego woj. łomżyńskiego. W grudniu 1981 roku razem z szefem Solidarności WZSML p. Michałem Rutkowskim, który był także w-ce Przewodniczącym Komitetu Międzyzakładowego w Łomży, udałem się do Grajewa. Tam odbyło się , wieczorem 12 grudnia, zebranie aktywu "Solidarności" w Grajewie. Najważniejszym punktem była przegłosowana decyzja o przejściu Grajewa z Okręgu Białystok do Mazowsza. Po zebraniu Michał pojechał okazją do Łomży, a ja zatrzymałem się do rana u jednego z członków. Wracałem autobusem PKS, wyjeżdżającym z Grajewa rano, około godz. 5.oo.
Był zimno. Po zamarzniętej ziemi przesuwały się zwiewane wiatrem pasma drobnego śniegu. Po jakimś czasie kierowca autobusu włączył odbiornik radiowy. Mała chwila spokojnej muzyki i odezwał się głos Jaruzela. Generał ogłaszał wprowadzenie stanu wojennego na terenie całego kraju. W autobusie powiało grozą !! Gdy przyjechałem do Łomży, pobiegłem natychmiast do domu. Ewa-żona spała po powrocie z zza granicy. Wtedy jeżdziło się zarobkowo na Węgry, Rumunię , Bułgarię. Korzystając z transitu przez ZSRR, odwiedzało się Lwów. Szybko włączyłem odbiornik telewizyjny. Na ekranie ukazała się postać Jaruzelskiego, który w powtórkach swego wystąpienia wydawał wojnę narodowi. Zdenerwowana Ewa powiedziała wtedy - wiesz Jurek , gdy rozmawiałam z rosyjskimi bojcami we Lwowie, to oni mówili, że się wybierają do nas w gości. Na moje życzliwe zaproszenia odpowiadali - my wybieramy się do was wszyscy. Teraz te odpowiedzi Rosjan stały się grożbą !!! Po powrocie do pracy w Transmleczu Piątnica doszło do ciekawego zdarzenia. W-ce Dyrektor Transmleczu St. Gregorek wystąpił z wnioskiem do Dyrektora Rybickiego o natychmiastowe zwolnienie mnie z pracy. Komuch Gregorek tak dziękował mnie za moją otwartą, koleżeńskość i uczynność. Geny przodka- przedwojennego fanka -agentury sowieckiej wzięły górę. Uparty Dyrektor Rybicki kazał zwolnić jego kolesia, a mnie dał wypowiedzenie ustawowe , trzy miesiące. Nie wiem co dalej się dzieje z Gregorkiem. Czy ta obłudna kanalia jest w Polsce ??
Pełniąc dyżur miałem okazję obserwować ludzi. Byli przygnębienie, ale nie poddawali się i chcieli walczyć o ideały Solidarności - Wiarę i Wolność. Chłopcy z Grajewa i Kolna spotykali się ze mną.Godności w nich Jaruzel nie załamał. Zaczął się handel wymienny. Woziliśmy po kraju wyroby mleczarskie, a za to sprowadzaliśmy inne artykuły, najczęściej papierosy - takie półmetrowe i więcej ( na wagę).
Pamiętam jeden z dni "Karnawału Solidarności", kiedy siedziba zarządu była przenoszona z baraków z osiedla Dmowskiego do budynku po Starostwie na ul. Polowej. Zebrała się grupka ludzi i debatowała nad przybiciem szyldu NSZZ "Solidarność" na budynku. Nie było chętnego ??!! Poprosiłem przechodzących wtedy znajomych - Andrzeja Makarewicza i Zdzisława Kijka, wysokich, postawnych chłopów, aby mnie podnieśli. Osobiście przybiłem tablicę do muru . Wydarzenie to sfotografował p. Bolek Deptuła !!! Ciekawe , czy ma te zdjęcie w swoich zbiorach ??? Czas mija, a wspomnienia się zacierają.
czwartek, 4 czerwca 2020
Jan Paweł II Papież w Łomży i echa minionych lat .
29 lat temu, w słoneczny, upalny dzień odwiedził Łomżę Papież Jan Paweł II. Doskonale pamiętam ten dzień i uniesienia tłumów witających Papieża Polaka. Setki tysięcy pielgrzymów z Polski Północno -Wschodniej, jak i wiele tysięcy Litwinów zebrało się na placu (dzisiejszy Park im.Jana Pawła II) przed pobudowanym tam ołtarzem. Papież przyleciał helikopterem, który wylądował wraz z towarzyszącymi mu innymi śmigłowcami, na polach przy ul Zawadzkiej. Dzisiaj jest tam osiedle mieszkaniowe i park rozrywki dla mieszkańców. Władze Łomży upamiętniły miejsce przylotu Papieża JP II, stylizowanym liściem- pomnikiem. Papież w otwartym, białym samochodzie przejechał alejkami naszego osiedla na Górce Zawadzkiej, pozdrawiając wiwatujące tłumy. Miałem to szczęście, że wraz z rodziną stałem bardzo blisko przejeżdżającego samochodu. Widziałem dokładnie zdrową, rozgrzaną emocjami i słońcem twarz Jana Pawła II. Wszystkim nam wydawało się, że papież macha do nas ręką i błogosławi nas, każdego z osobna. Wrażenie to było bardzo osobiste i miłe. Wspominaliśmy je w rozmowach domowych. Papież udzielał Komunii św. wielu mieszkańcom Łomży, a także przybyłym pielgrzymom z kraju i zza granicy. Hasło Jego pobytu i odprawionej Mszy św. jest umieszczone na murowanym ołtarzu : " Bogu dziękujcie - Ducha nie gaście". Pobyt Papieża JP II w Łomży był połączony ze spotkaniem z Litwinami w katedrze łomżyńskiej. Nocleg zapewnił Mu ,w swoim pałacu biskup diecezji łomżyńskiej ( niesławnej pamięci Juliusz Petz). Łomża i cała Ziemia Łomżyńska żyła wizytą i była zjednoczona w patriotycznym uniesieniu polskiego społeczeństwa. Wydawało się nam , że Papież JP II przynosi nam zgodę i chęć budowy nowego, po trudnych latach komuny. Wszyscy w to wierzyliśmy i śmiało patrzyliśmy w przyszłość, pomimo szalejącego bezrobocia i trudnego bytowania w ówczesnej rzeczywistości. Swój piekielny plan wcielał w życie Balcerowicz, a ludzie pokroju komunistycznego renegata Kuronia i pseudo-finansistów takich jak Janusz Lewandowski i grupa liberałów z Gdańska z Tuskiem na czele, szykowali się do wyprzedaży Polski ??!! Nie mogliśmy przewidzieć , że "Bolek"-Wałęsa wraz z innymi nie rozliczą zbrodniarzy komuny i ich sługusów z UB i SB ??!! W następnym już roku (4 czerwca 1992) zmowa agentury ubeckiej i silne wpływy agentury obcej, doprowadzają do obalenia demokratycznego rządu Jana Olszewskiego. Patriotyczne siły w polskim parlamencie przegrały bój o nowy sposób gospodarowania i polityczny kierunek oparty na suwerennych decyzjach. Jedyne dobro po rządzie Olszewskiego, które zobaczyli Polacy , było wyprowadzenie z terytorium Polski Armii Sowieckiej. Okupant opuścił po kilkudziesięciu latach ziemie polskie. Kilkusettysięczna armia i jej bazy przestały ssać dobra naszego kraju i pilnować spraw tyrana z Kremla ??!! Sprawy rozliczenia przeszłości komunistycznej i wydanie ustawy dekomunizacyjnej przeszły w nicość. Agentura obca i ubecka mogła spać spokojnie i nadal wpływać na poczynania polityczne w Polsce. Jesteśmy jedynym krajem z tzw. obozu demoludów, który nie przeprowadził ustawy dekomunizacyjnej. Namiastka ustawy o odebraniu wielkich emerytur ubekom jest warta uśmiechu. Ich szefowie z PZPR są nietykalni do dzisiaj, a aby było śmieszniej komuchy pełnili w III RP funkcję głowy państwa. Prezydenci Wojciech Jaruzelski I Aleksander Kwaśniewski są tego namacalnym dowodem. Nikt towarzyszy sekretarzy nie napiętnował ??!! PPR ,PZPR i jej policja polityczna UB i SB nie zostały uznane za organizacje zbrodnicze ??!! Nie pozbawiono - choćby tylko na 10 lat ( jak w innych demoludach) szefostwa tych organizacji praw publicznych ??!! Wszyscy oni i ich dzieci, dobrze wykształcone i zabezpieczone finansowo, przeszli do służb na wysokich stanowiskach w aparacie gospodarczym i państwowym tzw. III RP. Nadal mieszają w polityce krajowej i służą agenturom obcym ??!! Tak się dalej plecie w tej naszej kochanej krainie. "Chciałaby dusza do raju, ale grzechy nie pozwalają" - powiada polskie przysłowie i jak zwykle ma rację. Jesteśmy jak stado baranów, które jeden prowadzi po urwistych ścieżkach doczesności politycznej. Brak odwagi i woli krępuje poczynania rządzącej dzisiaj "dobrej zmiany". Generalissimus , kat narodów Stalin mawiał : " W polityce nie ma sentymentów" i jak widać miał rację.
wtorek, 19 maja 2020
"Czysta wariacja, ta demokracja" - T.Boy Żeleński.
"Ni do boju, ni do stroju" - mówi przysłowie polskie o skarlałych duchowo i fizycznie ludziach. Obywatele ci, nie stawiali się na wezwania "wici" bojowych, a co gorsza unikali debat sejmikowych i służyli obcym, wbrew instrukcjom rady królewskiej i Sejmu Walnego. Tychże poczytywano za zdrajców i wypędzano na banicję. Przykładem niech tu będzie Radziejowski, wypędzony z kraju. Udał się do wrogiej Rzeczypospolitej Szwecji i z czystej nienawiści do króla, sprowadził na kraj najazd zbrojny, który znamy jako "Potop Szwedzki". Skąd w dzisiejszych czasach bierze się obłęd nienawiści. U Radziejowskiego była to prywata - urażona duma, pysznego magnata, przeistoczyła się w nienawiść do kraju ojczystego i króla. Obłęd nienawiści międzyludzkiej wpajany w komunizmie, przenosi się na czas dzisiejszy. Imperium zła oparte na kłamstwie, nienawiści, donosicielstwie i manipulacjach ludżmi,tak sprawowało swoją władzę. Pranie mózgów, rozpoczynano już w dzieciństwie. Metody te starano się przenieść do państw satelickich tzw. demoludów. Także i do PRL !!! Pamiętam słynną książkę o wychowaniu dzieci i młodzieży - "Timur i jego drużyna". Treść jej poznawaliśmy po polsku i po rosyjsku -"Timur i jego komanda". Donosicielstwo na najbliższych i zdrada więzi rodzinnych i przyjacielskich, były podstawą wychowywania ludzi tzw. homo sovieticus . Tacy właśnie ludzie byli nam nasyłani jako doradcy cywilni i wojskowi przez władców Kremla. Oni to w liczbie kilkuset tysięcy, jako tzw. POP-y ( pełniący obowiązki Polaka), zmieniali mundury czerwonoarmistów i na mundury oficerów LWP, by następnie przechodzić do pracy w służbach cywilnych PRL. Wyprane umysły czynowników sowieckich, odbijają się czkawką w postępowaniu ich dzieci i wnuków. Wykształconych na polskich i zagranicznych uczelniach wyższych, starają się sprawować rząd dusz społeczeństwa polskiego, jak i fizyczny nadzór nad bankami, zakładami gospodarczymi, polityką państwa, mediami i kulturą narodu. Trudno tu wymieniać nazwiska, których jest wiele. Niech potomkowie Bolesława Bieruta (agenta NKWD) w MSZ , a rodzina Michników - Szerterów, którzy przez lata fałszowali historię Polski, będzie tego przykładem. Gdy rozglądamy się dookoła nas, widzimy setki tysięcy takich ludzi. Społeczeństwo polskie płaci ogromną cenę, za nie wprowadzenie ustawy dekomunizacyjnej. Tylko uznanie PPR -PZPR za organizację przestępczą, oczyściłoby życie polityczne kraju. Wszystkie zaś służby, które pracowały w/g zasady "Partia- kieruje, rząd rządzi", także należałoby uznać z przestępcze i pozbawić praw publicznych i obywatelskich. Dokonano tego we wszystkich krajach satelickich -"demoludach". Jedynie Polska nie rozliczyła i nie usunęła poza nawias życia politycznego, gospodarczego i społecznego sowieckiej agentury. Odbija się to teraz czkawką przy pracach, które reformują kraj. Widoczne to jest szczególnie w sądownictwie, którego SN, podjął bunt-otwarty rokosz, przeciwko demokratycznie wybranemu Sejmowi i powołanemu Rządowi RP. Stosowanie zasad demokratycznych, przy tak silnej obcej agenturze i wielkiej liczbie pożytecznych idiotów jest trudne i bardzo spowalnia reformy ??!! Podjudzane przez obce narodowo grupy medialne i wspierane obcym pieniądzem, zdradzieckie opozycyjne partie grają bardzo ostro. Sieć lokalnych kacyków samorządowych gotowa jest nawet na rozbicie dzielnicowe kraju. Tzw. "landyzacja" Polski jest na rękę Brukseli, oraz osi Berlin - Moskwa. Trzeba teraz wielkiej pracy przy jednoczeniu patriotycznych Polaków. Wybory Prezydenta RP to pierwszy sprawdzian naszej gotowości do obrony Wiary i Wolności, o których to ideałach mówił do nas JP II - św. Papież Polak Jan Paweł II - Karol Wojtyła !!! Pamiętajmy na te pouczenia w 100-lecie Jego Urodzin i obrońmy demokrację polską. Polska nie musi stać nierządem, a nasza tradycja demokratyczna nie musi być wariactwem ??!!
poniedziałek, 18 maja 2020
wtorek, 12 maja 2020
Odeszła Wielkość !!!12 maj - Rocznica śmierci J.Piłsudskiego.
Śmierć Marszałka Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. pogrążyła w żałobie cały kraj. Polacy czuli, że kończy się epoka, a do lepszego świata odszedł mąż opatrznościowy, twórca Wojska Polskiego, główny architekt czynu, który wyprowadził Polskę z niebytu ku niepodległości. Potem zaś tę Niepodległą obronił !! Był to swoisty dar od Boga. Dopóki On był, była i Niepodległa, którą potrafił bagnetem żołnierza polskiego obronić. Europa cała liczyła się z Nim i była wdzięczna za powstrzymanie i rozbicie bolszewickiego najazdu. O piersi żołnierzy Piłsudskiego rozbiły się hordy oddziałów Tuchaczewskiego, a zbrodniczy plan Lenina - "po trupie Polski do światowej rewolucji" legł w ruinie. Wychowany na - "Abecadle Wolnych Dzieci" Artura Oppmana (OR-OT), z Dziadkiem na okładce w otoczeniu dziatwy polskiej, zawsze kochałem Piłsudskiego i Jego czyny. Krwawe walki legionów, łączyły się z pieśnią o " Rozmarynie", a organizacja Wojska Polskiego i jego walka z bolszewikami z -33 p. w Łomży. Nosił on imię Marszałka. Inicjały "J.P." umieszczone są na odznace pułkowej. Szlak bitewny 33 pp. "Łomżyńskich Dzieci" w wojnach początku XX w. oraz udział pułku w walkach 1920 r. pod Radzyminem - Osowem i obronie Łomży, były w mojej rodzinie pamiętane i pielęgnowane. Łomża miała szczęście do wojaków Piłsudskiego. Ona już w latach 1916 -17 gościła legionistów, by w roku 1917 po odmowie złożenia przysięgi Austriakom, dać schronienie w swoich koszarach, internowanym legionistom Piłsudskiego.
Polacy w 1935 r. czuli, że wraz z odejściem Dziadka, którego obdarzali miłością, zabraknie Jego opieki na Ojczyzną. Ta miłość kazała im rzewnie płakać i towarzyszyć konduktowi żałobnemu na całej trasie Warszawa - Kraków. Klękające i płaczący tłumy czuły, że odszedł ten , którego duch sprawował nad Polską nadprzyrodzoną opiekę.
Pamiętając o tym Twórcy i Obrońcy Niepodległej i czcząc tą pamięć zapamiętajmy Jego słowa o podziałach w naszym narodzie. Widział je i bolał nad tym : "Jednym z przekleństw naszego życia, jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków, Polaków z trudnością się porozumiewających, Polaków tak przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie za swoje uznali, że wyrzec się ich z trudnością możemy".
Wierzył jednak w nasz naród i mówił : "W sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze żródłem patriotyzmu" !!!
Ciągle zdajemy w życiu egzamin z utrzymania niepodległości i w walce o tą niepodległość musimy pamiętać dzisiaj i o tych słowach Marszałka : "Z tym zdaniem egzaminu w walce o niepodległość to nie prosta sprawa. Ten egzamin zdaje się wielokrotnie, zdaje się przez całe życie, a co gorsza, na ostatnim egzaminie można się ściąć ". !!!
Polacy w 1935 r. czuli, że wraz z odejściem Dziadka, którego obdarzali miłością, zabraknie Jego opieki na Ojczyzną. Ta miłość kazała im rzewnie płakać i towarzyszyć konduktowi żałobnemu na całej trasie Warszawa - Kraków. Klękające i płaczący tłumy czuły, że odszedł ten , którego duch sprawował nad Polską nadprzyrodzoną opiekę.
Pamiętając o tym Twórcy i Obrońcy Niepodległej i czcząc tą pamięć zapamiętajmy Jego słowa o podziałach w naszym narodzie. Widział je i bolał nad tym : "Jednym z przekleństw naszego życia, jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków, Polaków z trudnością się porozumiewających, Polaków tak przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie za swoje uznali, że wyrzec się ich z trudnością możemy".
Wierzył jednak w nasz naród i mówił : "W sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze żródłem patriotyzmu" !!!
Ciągle zdajemy w życiu egzamin z utrzymania niepodległości i w walce o tą niepodległość musimy pamiętać dzisiaj i o tych słowach Marszałka : "Z tym zdaniem egzaminu w walce o niepodległość to nie prosta sprawa. Ten egzamin zdaje się wielokrotnie, zdaje się przez całe życie, a co gorsza, na ostatnim egzaminie można się ściąć ". !!!
sobota, 2 maja 2020
Białoczerwona- duma czy niechęć. Polski przypadek ??!!
Piękne majowe święto Flagi Państwowej to okazja do dumnego okazywania czci i przywiązania do barw narodowych. Jesteśmy dumni z Niepodległej i świętujemy wszystkie święta, które dają nam możliwość czczenia ludzi i czynów, które do Niej doprowadziły. Odzyskaliśmy Niepodległość po latach straceńczych walk z zaborcami. Walki te prowadziliśmy pod barwami Białego Orła , który na Czerwonym tle przypominał nam czasy potęgi i chwały. Teraz w wolnej Ojczyżnie możemy zamanifestować przywiązanie do tych barw i uczyć młodzież polską szacunku do flagi narodowej. Jednak część społeczeństwa z głupoty, czy też przekory sabotuje święto Flagi Państwowej i nie chce wywieszać jej na swoich domach. Wszystkie wolne narody są dumne z swoich symboli. Co doskonale widać w państwach Zachodu. Amerykanie w USA stawiają specjalne maszty przed domami, a samochody prywatne w większości przypadków mają naklejki lub proporce - symbole gwieżdzistej flagi, Ciasnota umysłowa się rozszerza !!! Wychowane na telefonach komórkowych i laptopach społeczeństwo polskie woli gry i reklamy. Prawda historyczna, którą tak długo była zakłamywana przez obcych najeżdżców, jak i przez narodowych zdrajców , wychowała człowieka - popłuczyny homo sovieticus. Ten typ raba, któremu przeprowadzono drenaż umysłowy, uznaje tylko prawo nakazu i knuta. W latach PRL w dniu 22 lipca miasta i wsie polskie były białoczerwone od masowo wywieszanych flag, którym towarzyszyły na gmachach publicznych czerwone sztandary komunistycznej władzy. Teraz gdy w Niepodległej można dobrowolnie zamanifestować swoją polskość i przywiązanie do barw narodowych, polactwo przekornie nie wywiesza flag ??!! Nie jest to chyba wina atawistycznych podziałów społeczeństwa na dwa różne narody ( co udowadnia w swoich historycznych dziełach Joachim Lelewel) ??!! Trzeba jednak przyznać, że przy bliższej obserwacji zachowań ludzkich jestem skłony przyznać wielkiemu patriocie i historykowi rację. Historyczne dzieje państwowości polskiej są pełne dowodów na różne zachowania, różnych części społeczności polskiej ?! Trudno w dniu majowego święta, tuż przed 3 - Maja, które jest wesołe i wychwalane pieśnią -" Witaj Jutrzenko Swobody.." rozdrapywać przyschłe rany. Jednak widzimy, że wzmocnione obcą krwią ( moskiewskiego desantu powojennego), grupy społeczne lewaków i wyznawców filozofii gender, mocno się zaznaczają w narodowym tłumie. Duża też grupa pożytecznych idiotów podbudowuje i wspiera te zdradzieckie, agenturalne gremia. Nawet okres zarazy Koronawirusa jest dobry do dzielenia Polaków i zachęcania do bojkotowania obowiązku wyboru konstytucyjnej głowy państwa - Prezydenta RP !!! Wszystkie chwyty dozwolone. Zło rozplenione przez brak ustawy dekomunizacyjne, która pozbawiłaby praw obywatelskich działaczy komunistycznego PZPR i ubeckich, promoskiewskich służb trwa. Nikt w Polsce ustawowo nie stwierdził, że PZPR i UB wraz z pokrewnym służbami to były organizacje zbrodnicze. Ustawa o wynagrodzeniach ubeków to śmieszny karzeł prawny. Lekko pogrożono palcem wykonawcom, natomiast sam zarządzający aparat partyjny ma się doskonale. Otumaniony narodek wybrał nawet na Prezydenta Jaruzela i dwukrotnie Kwacha ??!! Taki polski przypadek, czy zaplanowana gra polactwem ?? Nie dziw się teraz polskie pachole, że polskie ulice ubarwiły się na białoczerwno jedynie na słupach ulicznych i na urzędach. Tam sięgnęło rozporządzenie władz. Serca i głowy polactwa i dyżurnych idiotów są puste, a historia nadal kołem się toczy. Stare wygi komunizmu w Parlamencie Europejskim , a zdradzieckie ZOŁZ-y buszują w kraju i wraz z obcą agenturą próbują rozmontować państwo polskie. Czy dobra część narodu odeprze zwycięsko ten atak ?? Wierzę, że tak, bo zawsze w trudnych czasach walki o Wolność i Wiarę zwyciężaliśmy !!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)