niedziela, 14 czerwca 2020

80 lat niemieckiego super-kacetu w Oświęcimiu, a szkopska walka z polskością .

Od pierwszych tygodni okupacji Niemcy, ze szczególną bezwzględnością,mordowali polską inteligencję. Chcieli pozbawić Polaków elit. Stosowali różne podstępy. Przykładowo profesorów uczelni krakowskich aresztowali i wywieżli do obozów koncentracyjnych. We Lwowie po prostu wymordowali !!!
Wiosną i latem 1940 r. we wszystkich dystryktach GG Niemcy przeprowadzili nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną ( niem. Ausserordentliche Befriedungsaktion). Polegała ona na aresztowaniu i eksterminacji około 6,500 osób ludzi z polskiej inteligencji - uznanych za zdolnych do stawiania oporu ??!! Już na jesieni 1939 roku Niemcy dokonywali zbiorowych mordów wśród ludzi zasłużonych dla państwa polskiego - działaczy politycznych, naukowców, księży, oraz kombatantów organizacji niepodległościowych ( np. podwarszawskie Palmiry -1.700 osób; na Pomorzu zbiorowa egzekucja w Piaśnicy - kilkanaście tysięcy osób). Ofiar większych, czy mniejszych zbrodni przybywało z dnia, na dzień.
Władze niemieckie dbały o odpowiednie wywyższanie Niemców. Wszyscy Niemcy stanowili "rasę panów" ( Herrenvolk). W GG tworzono specjalne, niemieckie dzielnice mieszkaniowe, parki, kawiarnie i środki transportu opatrzone napisem -Nur fur Deutsche - tylko dla Niemców. Polacy byli zobowiązani do schodzenia z drogi i czapkowania Niemcom, na ulicach. 31 pażdziernika 1939 r. Hans Frank - generalny gubernator wydał rozporządzenie, które wprowadzało karanie śmiercią za każdy przejaw nieposłuszeństwa, lub niewłaściwy stosunek do jakiegokolwiek Niemca. Dawało to  "rasie panów" poczucie wyższości. Czuli się panami życia i śmierci podbitej ludności polskiej. Stosowali odpowiedzialność zbiorową. Przeprowadzali pacyfikację polskich wsi i osiedli. Nasiliło się to po ich sukcesach na frontach wojny ?? !! Setki wsi zostało spalonych, a ponad siedemdziesiąt Niemcy zniszczyli całkowicie - wybijając ludność ( w tym dzieci), paląc zabudowania i rabując majątek pomordowanych !!! Na przykład w Michnowie na Kielecczyżnie Niemcy zamordowali 200 mieszkańców, w  tym 48 dzieci, w miejscowości Krasowo-Cząstki na Podlasiu - 250 osób w tym 97 dzieci, w miejscowości Szczecyn na Lubelszczyżnie - 380 osób, w tym 71 dzieci. Takie przykłady można mnożyć. Chcę tu również podać rodzinną wieś ojca Wnory - Wandy gdzie zamordowano 28 osób , w tym dzieci - Wnorowski Wojciech - 1 miesiąc życia, Wnorowska Jadwiga - 11 miesięcy życia, Wnorowska Krystyna - 3 lata, Wnorowski Witold - 7 lat, Wnorowska Aleksandra - dziecko i 14 letni Klewiszewski Stanisław z Piszczat ( przybyły na pomoc przy żniwach). Stosunkowo mała liczba osób była podyktowana ostrożnością mieszkańców po innych pacyfikacjach w okolicy. Podobnie jak w innych tego typu przypadkach mienie zostało zrabowane, a zabudowania spalone !!
Tak mordercza metoda postępowania Niemców wobec Polaków miała zastraszyć naród. Odniosła wręcz odwrotny skutek, który szybko odczuli okupanci. We Francji władze kooperujące z Niemcami straszyły ludzi ruchu oporu , polonizacją represji wobec ludności ??!!
Do dzisiaj  najważniejszym symbolem ludobójstwa na ziemiach polskich pozostaje sieć niemieckich obozów koncentracyjnych, a wśród nich niemiecki kompleks obozów zagłady Auschwitz - Birkenau ( Oświęcim - Brzezinka). KL Auschwitz został utworzony w 1940. dla więżniów politycznych - Polaków !!! Stanowili oni w pierwszym okresie istnienia obozu dominującą grupę uwięzionych. Musimy o tym pamiętać, co podkreślał na uroczystości 80 - lecia założenia KL Oświęcim Pan Minister Kasprzyk. Potem dopiero Niemcy rozbudowali KL Birkenau i zaczęli zwozić Żydów !!!
 Dzisiejsza paplanina za Odrą o upamiętnieniu ofiar napaści na Polskę w 1939 r. i 6.000.000,- ofiar obywateli polskich, zakrawa na śmieszność. Jakoś zjednoczone, dzięki "Solidarnościowemu" zrywowi Niemcy nie śpieszą się do postawienia pomnika pomordowanym i wypłaceniu Polsce odszkodowań ??!! Po prostu kompromitacja rządów nad Szprewą !!!

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Wspomnienia się snują .40 -lat minęło !! Był to czas dumy, wesela i łez .

Pamięć zawodna , a jednocześnie trwała. Wspomnienia wybuchu "Solidarności" w 1980 r. są jednak żywe, bo dotykały bezpośrednio mojej osoby. Pracowałem wtedy w ZPZ -ach łomżyńskich jako kierownik bocznicy kolejowej. Z-ca dyr. ZPZ p. Chełstowski, nazywany przez załogę "doktorkiem," zlecił mnie dokonania naprawy stanu technicznego bocznicy, jak i zaktualizowanie badań specjalistycznych pracowników. Najszybciej dokonaliśmy badań wszystkich zatrudnionych przy obsłudze technicznej, pracowników. Badania zleciłem Kolejowej Przychodni Lekarskiej w Białymstoku. Tam sukcesywnie, zmianami dowoziliśmy osoby zatrudnione na bocznicy. Wszyscy okazali się zdrowi fizycznie i psychicznie do pracy na kolei. Zwiększone przewozy, które dostarczano i wywożono z bocznicy ZPZ Łomża wiązały się z uruchomieniem Mieszalni Pasz i nowelizacją rozładunku ziemniaków tzw. elfami wodnymi. Duże wagony samowyładowcze, czteroosiowe, którymi dostarczana była soja, kukurydza i inne składniki dowożone z portów do Mieszalni Pasz, psuły torowiska bocznicy. W większości wahadeł, wózki kołowe wagonów miały przyspawane gniazda skrętu, co utrudniało wpisywanie się ich w małe łuki na bocznicy. Stare tory były  w złym stanie i wymagały remontu. Po dokładnym przeglądzie sporządziłem projekt naprawczy. Dokładnie rozpisane zostały prace renowacyjne i naprawcze poszczególnych rozjazdów i torów . Dyrektor Chełstowski zatwierdził plan-projekt i przystąpiłem do poszukiwania toromistrza, który by nadzorował prace remontowe. Wtedy zaczęło iskrzyć między mną , a szefem zbytu. Niefortunnie umieszczono mnie w strukturach zbytu, a nie transportu. Tam starzy pracownicy, robiący złote interesy na zbycie piwa, mączki ziemniaczanej, paszy, wyrobów glukozowych itp. byli żli, a nawet wrodzy, że mam swoje biurko w ich pomieszczeniach. Atmosfera stawała się przykra. Ja musiałem często wizytować pracowników na zewnątrz, na torach  w lokomotywowni, co wiązało się z zazdrością, że chodzę swobodnie po zakładzie. Pomówienia i donosy odbijął dyrektor Chełstowski. Atmosfera PZPR-owców i agentury zomowskiej była duszna. Postanowiłem odejść z pracy.
Wtedy gdy już dwa lub trzy dni byłem w domu i przeprowadzałem rozmowy o pracę w "Transmleczu". zawiązał się Komitet Strajkowy w ZPZ. Na wystosowanej do dyrekcji petycji , wysunięto także punkt o przywołaniu mnie do pracy. Dyrekcja upoważniła p. Waldemara Saniewskiego - szefa kadr do przeprowadzenia ze mną rozmów. Pomimo nalegań i wysłania do mnie pracownika bocznicy - męża zaufania, mechanika lokomotywki Jerzego Domitrza , odmówiłem .
Jak się póżniej okazało decyzja była słuszna. Na ZPZ wykryto przekręt w handlu piwem na wielką skalę. Posypały się kary z więziennymi włącznie. W zakładach łomżyńskich wrzało i zawiązał się Komitet Międzyzakładowy. Spotykał on się bardzo często w Elektrowni, gdzie i ja bywałem, ponieważ Stach Tyszka był moim dobrym znajomym. Komuna ustępowała bardzo wolno. Ja podjąłem pracę w"Transmleczu" w Piątnicy jako Główny Dyspozytor. Trwała wtedy szybka praca przy uruchomieniu Wytwórni Mleczka w proszku  przy OSM Grajewo. Trzeba było wywozić wszystkie ścieki wodne z Grajewa do oczyszczalni ścieków w Prostkach - cysternami, które służyły do dowozu mleka do OSM-ów. Zaangażowałem się w działania NSZZ "Solidarność" i często odwiedzając poszczególne  OSM-Mleczarnie, zaprzyjażniałem się z ludżmi Solidarności. Znałem ich wielu w wielu miastach byłego woj. łomżyńskiego. W grudniu 1981 roku razem z szefem Solidarności WZSML p. Michałem Rutkowskim, który był także w-ce Przewodniczącym Komitetu Międzyzakładowego w Łomży, udałem się do Grajewa. Tam odbyło się , wieczorem 12 grudnia, zebranie aktywu "Solidarności" w Grajewie. Najważniejszym punktem była przegłosowana decyzja o przejściu Grajewa z Okręgu Białystok do Mazowsza. Po zebraniu Michał pojechał okazją do Łomży, a ja zatrzymałem się do rana u jednego z członków. Wracałem autobusem PKS, wyjeżdżającym z Grajewa rano, około godz. 5.oo.
Był zimno. Po zamarzniętej ziemi przesuwały się zwiewane wiatrem pasma drobnego śniegu. Po jakimś czasie kierowca autobusu włączył odbiornik radiowy. Mała chwila spokojnej muzyki i odezwał się głos Jaruzela. Generał ogłaszał wprowadzenie stanu wojennego na terenie całego kraju. W autobusie powiało grozą !! Gdy przyjechałem do  Łomży, pobiegłem natychmiast do domu. Ewa-żona spała po powrocie z zza granicy. Wtedy jeżdziło się zarobkowo na Węgry, Rumunię , Bułgarię. Korzystając z transitu przez ZSRR, odwiedzało się Lwów. Szybko włączyłem odbiornik telewizyjny. Na ekranie ukazała się postać Jaruzelskiego, który w powtórkach swego wystąpienia wydawał wojnę narodowi. Zdenerwowana Ewa powiedziała wtedy - wiesz Jurek , gdy rozmawiałam z rosyjskimi bojcami we Lwowie, to oni mówili, że się wybierają do nas w gości. Na moje życzliwe zaproszenia odpowiadali - my wybieramy się do was wszyscy. Teraz te odpowiedzi Rosjan stały się grożbą !!! Po powrocie do pracy w Transmleczu Piątnica doszło do ciekawego zdarzenia. W-ce Dyrektor Transmleczu  St. Gregorek wystąpił z wnioskiem do Dyrektora Rybickiego o natychmiastowe zwolnienie mnie z pracy. Komuch Gregorek tak dziękował mnie za moją otwartą, koleżeńskość i uczynność. Geny przodka- przedwojennego fanka -agentury sowieckiej wzięły górę. Uparty Dyrektor Rybicki kazał zwolnić jego kolesia, a mnie dał wypowiedzenie ustawowe , trzy miesiące. Nie wiem co dalej się dzieje z Gregorkiem. Czy ta obłudna kanalia jest w Polsce ??
Pełniąc dyżur miałem okazję obserwować ludzi. Byli przygnębienie, ale nie poddawali się i chcieli walczyć o ideały Solidarności - Wiarę i Wolność. Chłopcy z Grajewa i Kolna spotykali się ze mną.Godności w nich Jaruzel nie załamał. Zaczął się handel wymienny. Woziliśmy po kraju wyroby mleczarskie, a za to sprowadzaliśmy inne artykuły, najczęściej  papierosy - takie półmetrowe i więcej ( na wagę).
Pamiętam jeden z dni "Karnawału Solidarności", kiedy siedziba zarządu była przenoszona z baraków z osiedla Dmowskiego do budynku po Starostwie na ul. Polowej. Zebrała się grupka ludzi i debatowała nad przybiciem szyldu NSZZ "Solidarność" na budynku. Nie było chętnego ??!! Poprosiłem przechodzących wtedy znajomych - Andrzeja Makarewicza i Zdzisława Kijka, wysokich, postawnych chłopów, aby mnie podnieśli. Osobiście przybiłem tablicę do muru . Wydarzenie to sfotografował p. Bolek Deptuła !!! Ciekawe , czy ma te zdjęcie w swoich zbiorach ??? Czas mija, a wspomnienia się zacierają.

czwartek, 4 czerwca 2020

Jan Paweł II Papież w Łomży i echa minionych lat .

29 lat temu, w słoneczny, upalny dzień odwiedził Łomżę Papież Jan Paweł II. Doskonale pamiętam ten dzień i uniesienia tłumów witających Papieża Polaka. Setki tysięcy pielgrzymów z Polski Północno -Wschodniej, jak i wiele tysięcy Litwinów zebrało się na placu (dzisiejszy Park im.Jana Pawła II) przed pobudowanym tam ołtarzem. Papież przyleciał helikopterem, który wylądował wraz z towarzyszącymi mu innymi śmigłowcami, na polach przy ul Zawadzkiej. Dzisiaj jest tam osiedle mieszkaniowe i park rozrywki dla mieszkańców. Władze Łomży  upamiętniły miejsce przylotu Papieża JP II, stylizowanym liściem- pomnikiem. Papież w otwartym, białym  samochodzie przejechał alejkami naszego osiedla na Górce Zawadzkiej, pozdrawiając wiwatujące tłumy.  Miałem to szczęście, że wraz z rodziną stałem bardzo blisko przejeżdżającego samochodu. Widziałem dokładnie zdrową, rozgrzaną emocjami i słońcem twarz Jana Pawła II. Wszystkim nam wydawało się, że papież macha do nas ręką i błogosławi nas, każdego z osobna. Wrażenie to było bardzo osobiste i miłe. Wspominaliśmy je w rozmowach domowych. Papież udzielał Komunii św. wielu mieszkańcom Łomży, a także przybyłym pielgrzymom z kraju i zza granicy. Hasło Jego pobytu i odprawionej Mszy św. jest umieszczone na murowanym ołtarzu : " Bogu dziękujcie - Ducha nie gaście". Pobyt  Papieża JP II w Łomży był połączony ze spotkaniem z Litwinami w katedrze łomżyńskiej. Nocleg zapewnił Mu ,w swoim pałacu biskup diecezji łomżyńskiej ( niesławnej pamięci Juliusz Petz). Łomża i cała Ziemia Łomżyńska żyła wizytą i była zjednoczona w patriotycznym uniesieniu polskiego społeczeństwa. Wydawało się nam , że Papież JP II przynosi nam zgodę i chęć budowy nowego, po trudnych latach komuny. Wszyscy w to wierzyliśmy i śmiało patrzyliśmy w przyszłość, pomimo szalejącego bezrobocia i trudnego bytowania w ówczesnej rzeczywistości. Swój piekielny plan wcielał w życie Balcerowicz, a ludzie pokroju komunistycznego renegata Kuronia i pseudo-finansistów takich jak Janusz Lewandowski i grupa liberałów z Gdańska z Tuskiem na czele, szykowali się do wyprzedaży Polski ??!! Nie mogliśmy przewidzieć , że "Bolek"-Wałęsa wraz z innymi nie rozliczą zbrodniarzy komuny i ich sługusów z UB i SB ??!! W następnym już roku (4 czerwca 1992) zmowa agentury ubeckiej i silne wpływy agentury obcej, doprowadzają do obalenia demokratycznego rządu Jana Olszewskiego. Patriotyczne siły w polskim parlamencie przegrały bój o nowy sposób gospodarowania i polityczny kierunek oparty na suwerennych decyzjach. Jedyne dobro po rządzie Olszewskiego, które zobaczyli Polacy , było wyprowadzenie z terytorium Polski Armii Sowieckiej. Okupant opuścił po kilkudziesięciu latach ziemie polskie. Kilkusettysięczna armia i jej bazy przestały ssać dobra naszego kraju i pilnować spraw tyrana z Kremla ??!! Sprawy rozliczenia przeszłości komunistycznej i wydanie ustawy dekomunizacyjnej przeszły w nicość. Agentura obca i ubecka mogła spać spokojnie i nadal wpływać na poczynania polityczne w Polsce. Jesteśmy jedynym krajem z tzw. obozu demoludów, który nie przeprowadził ustawy dekomunizacyjnej. Namiastka ustawy o odebraniu wielkich emerytur ubekom jest warta uśmiechu. Ich szefowie z PZPR są nietykalni do dzisiaj, a aby było śmieszniej komuchy pełnili w III RP funkcję głowy państwa. Prezydenci Wojciech Jaruzelski I Aleksander Kwaśniewski są tego namacalnym dowodem. Nikt towarzyszy sekretarzy nie napiętnował ??!! PPR ,PZPR i jej policja polityczna UB i SB nie zostały uznane za organizacje zbrodnicze ??!! Nie pozbawiono - choćby tylko na 10 lat ( jak w innych demoludach) szefostwa tych organizacji praw publicznych ??!! Wszyscy oni i ich dzieci, dobrze wykształcone i zabezpieczone finansowo, przeszli do służb na wysokich stanowiskach w aparacie gospodarczym i państwowym tzw. III RP. Nadal mieszają w polityce krajowej i służą agenturom obcym ??!! Tak się dalej plecie w tej naszej kochanej krainie. "Chciałaby dusza do raju, ale grzechy nie pozwalają" - powiada polskie przysłowie i jak zwykle ma rację. Jesteśmy jak stado baranów, które jeden prowadzi po urwistych ścieżkach doczesności politycznej. Brak odwagi i woli krępuje poczynania rządzącej dzisiaj "dobrej zmiany". Generalissimus , kat narodów Stalin mawiał : " W polityce nie ma sentymentów" i jak widać miał rację.

wtorek, 19 maja 2020

"Czysta wariacja, ta demokracja" - T.Boy Żeleński.

"Ni do boju, ni do stroju" - mówi przysłowie polskie o skarlałych duchowo i fizycznie ludziach. Obywatele ci, nie stawiali się na wezwania "wici" bojowych, a co gorsza unikali debat sejmikowych i służyli obcym, wbrew instrukcjom rady królewskiej i Sejmu Walnego. Tychże poczytywano za zdrajców i wypędzano na banicję. Przykładem niech tu będzie Radziejowski, wypędzony z kraju. Udał się do wrogiej Rzeczypospolitej Szwecji i z czystej nienawiści do króla, sprowadził na kraj najazd zbrojny, który znamy jako "Potop Szwedzki". Skąd w dzisiejszych czasach bierze się obłęd nienawiści. U Radziejowskiego była to prywata - urażona duma, pysznego magnata, przeistoczyła się w nienawiść do kraju ojczystego i króla. Obłęd nienawiści międzyludzkiej wpajany w komunizmie, przenosi się na czas dzisiejszy. Imperium zła oparte na kłamstwie, nienawiści, donosicielstwie i manipulacjach ludżmi,tak sprawowało swoją władzę. Pranie mózgów, rozpoczynano już w dzieciństwie. Metody te starano się przenieść do państw satelickich tzw. demoludów. Także i do PRL !!! Pamiętam słynną książkę o wychowaniu dzieci i młodzieży - "Timur i jego drużyna". Treść jej poznawaliśmy po polsku i po rosyjsku -"Timur i jego komanda". Donosicielstwo na najbliższych i zdrada więzi rodzinnych i przyjacielskich, były podstawą wychowywania ludzi tzw. homo sovieticus . Tacy właśnie ludzie byli nam nasyłani jako doradcy cywilni i wojskowi przez władców Kremla. Oni to w liczbie kilkuset tysięcy, jako tzw. POP-y ( pełniący obowiązki Polaka), zmieniali mundury czerwonoarmistów i  na mundury oficerów LWP, by następnie przechodzić do pracy w służbach cywilnych PRL. Wyprane umysły czynowników sowieckich, odbijają się czkawką w postępowaniu ich dzieci i wnuków. Wykształconych na polskich i zagranicznych uczelniach wyższych, starają się sprawować rząd dusz społeczeństwa polskiego, jak i fizyczny nadzór nad bankami, zakładami gospodarczymi, polityką państwa, mediami i kulturą narodu. Trudno tu wymieniać nazwiska, których jest wiele. Niech potomkowie Bolesława Bieruta (agenta NKWD) w MSZ , a rodzina Michników - Szerterów, którzy przez lata fałszowali historię Polski, będzie tego przykładem. Gdy rozglądamy się dookoła nas, widzimy setki tysięcy takich ludzi. Społeczeństwo polskie płaci ogromną cenę, za nie wprowadzenie ustawy dekomunizacyjnej. Tylko uznanie PPR -PZPR za organizację przestępczą, oczyściłoby życie polityczne kraju. Wszystkie zaś służby, które pracowały w/g zasady "Partia- kieruje, rząd rządzi", także należałoby uznać z przestępcze i pozbawić praw publicznych i obywatelskich. Dokonano tego we wszystkich krajach satelickich -"demoludach". Jedynie Polska nie rozliczyła i nie usunęła poza nawias życia politycznego, gospodarczego i społecznego sowieckiej agentury. Odbija się to teraz czkawką przy pracach, które reformują kraj. Widoczne to jest szczególnie w sądownictwie, którego SN, podjął bunt-otwarty rokosz, przeciwko demokratycznie wybranemu Sejmowi i powołanemu Rządowi RP. Stosowanie zasad demokratycznych, przy tak silnej obcej agenturze i wielkiej liczbie pożytecznych idiotów jest trudne i bardzo spowalnia reformy ??!! Podjudzane przez obce narodowo grupy medialne i wspierane obcym pieniądzem, zdradzieckie opozycyjne partie grają bardzo ostro. Sieć lokalnych kacyków samorządowych gotowa jest nawet na rozbicie dzielnicowe kraju. Tzw. "landyzacja" Polski jest na rękę Brukseli, oraz osi Berlin - Moskwa. Trzeba teraz wielkiej pracy przy jednoczeniu patriotycznych Polaków. Wybory Prezydenta RP to pierwszy sprawdzian naszej gotowości do obrony Wiary i Wolności, o których to ideałach mówił do nas JP II - św. Papież Polak Jan Paweł II - Karol Wojtyła !!! Pamiętajmy na te pouczenia w  100-lecie Jego Urodzin i obrońmy demokrację polską. Polska nie musi stać nierządem, a nasza tradycja demokratyczna nie musi być wariactwem ??!!

wtorek, 12 maja 2020

Odeszła Wielkość !!!12 maj - Rocznica śmierci J.Piłsudskiego.

 Śmierć Marszałka Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. pogrążyła w żałobie cały kraj. Polacy czuli, że kończy się epoka, a do lepszego świata odszedł mąż opatrznościowy, twórca Wojska Polskiego, główny architekt czynu, który wyprowadził Polskę z niebytu ku niepodległości. Potem zaś tę Niepodległą obronił !! Był to swoisty dar od Boga. Dopóki On był, była i Niepodległa, którą potrafił bagnetem żołnierza polskiego obronić. Europa cała liczyła się z Nim i była wdzięczna za powstrzymanie i rozbicie bolszewickiego najazdu. O piersi żołnierzy Piłsudskiego rozbiły się hordy oddziałów Tuchaczewskiego, a zbrodniczy plan Lenina - "po trupie Polski do światowej rewolucji" legł w ruinie. Wychowany  na - "Abecadle Wolnych Dzieci" Artura Oppmana (OR-OT), z Dziadkiem na okładce w otoczeniu dziatwy polskiej, zawsze kochałem Piłsudskiego i Jego czyny. Krwawe walki legionów, łączyły się z pieśnią o " Rozmarynie", a organizacja Wojska Polskiego i jego walka z bolszewikami z -33 p. w Łomży. Nosił on imię Marszałka. Inicjały "J.P." umieszczone są na odznace pułkowej. Szlak bitewny 33 pp. "Łomżyńskich Dzieci" w wojnach początku XX w. oraz udział pułku w walkach 1920 r. pod Radzyminem - Osowem i obronie Łomży, były w mojej rodzinie pamiętane i pielęgnowane. Łomża miała szczęście do wojaków Piłsudskiego. Ona już w latach 1916 -17 gościła legionistów, by w roku 1917 po odmowie złożenia przysięgi Austriakom, dać schronienie w swoich koszarach, internowanym legionistom Piłsudskiego.
Polacy w 1935 r. czuli, że wraz z odejściem Dziadka, którego obdarzali miłością, zabraknie Jego opieki na Ojczyzną. Ta miłość kazała im rzewnie płakać i towarzyszyć konduktowi żałobnemu na całej trasie Warszawa - Kraków. Klękające i płaczący tłumy czuły, że odszedł ten , którego duch sprawował nad Polską nadprzyrodzoną opiekę.
Pamiętając o tym Twórcy i Obrońcy Niepodległej i czcząc tą pamięć zapamiętajmy Jego słowa o podziałach w naszym narodzie. Widział je i bolał nad tym :  "Jednym z przekleństw naszego życia, jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków, Polaków z trudnością się porozumiewających, Polaków tak  przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie za swoje uznali, że wyrzec się ich z trudnością możemy".
Wierzył jednak w nasz naród i mówił : "W  sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze żródłem patriotyzmu" !!!
Ciągle zdajemy w życiu egzamin z utrzymania niepodległości i w walce o tą niepodległość musimy pamiętać dzisiaj i o tych słowach Marszałka : "Z tym zdaniem egzaminu w walce o niepodległość to nie prosta sprawa. Ten egzamin zdaje się wielokrotnie, zdaje się przez całe życie, a co gorsza, na ostatnim egzaminie można się ściąć ". !!!