poniedziałek, 10 czerwca 2013
"Śpiewac każdy może..."
Maria Teresa Kiszczak ,żona generała Kiszczaka, uprawia poezję. Nic mnie do tego. Poezja pani generałowej staje się propagandowym wsparciem dla dr. Laska i jego grupy. Trudno się dziwic poglądom tej pani. Tragedię smoleńską odbiera ona tak jak przystało na żonę szefa MSW w PRL, który jednoznacznie wykonywał polecenia mocodawców z Moskwy. Należał i należy do przemożnej grupy agentów wpływu, obcych mocarstw w Polsce. Jak może więc myślec i pisac jego żona poetka. Tak jak myśli Anodina w Rosji i Komisja Millera w Polsce. Ironia o brzózce i jej pomiarach do smagnięcie biczem polskości. Przecież warto nadal służyc Rosji, która zabezpiecza bezkarnośc jej męża i całej plejady pomniejszych agentów. Oni czują się mocni i zdecydowanie bronią swoich na salach polskich sądów. Dzieci komuny rozpanoszone w sądownictwie i prokuraturze nie pozwolą zrobic krzywdy "naszym". Każdy śpiewa na taką nutę jaka jest mu dana do śpiewu. Brak ustaw dekomunizacyjnych, które jednoznacznie określiłyby ustrój PRL-u za narzucony siłą, a kierującą PZPR za partię przestępczą, doprowadził do tego, że agentura kieruje życiem politycznym w Polsce. Ta prawda jest widoczna na co dzień . Ma też wielki wpływ na słabych ludzi, którym w PRL żyło się dobrze. Dotyczy to szczególnie artystów różnej profesji. Patrzę i dziwię się ludziom teatru, kina i pióra. Pan Olbrychski, bohater trylogii Sienkiewicza ,sfilmowanej przez p. Hoffmana , gotów jest iśc do wyborów razem z komuchami. Swoją osobą ma zamiar uświetnic kongres SLD Leszka Millera. Tego Millera, który pożyczał pieniądze od Moskwy na rozbudowę partii z popłuczyn resztek po PZPR. Lichy co prawda już jest śpiewak z p. Olbrychskiego. Głos już zachrypł i charyzma nie ta. Ale nazwisko i sława w narodzie robi swoje. Włazi na czerwoną grzędę i pieje. Czy pobudzi komuchów ? Nie wiem. Szkody narobi sporo. Grupa "poprawnie myślących" artystów z nazwy polskich, atakuje ustalenia niezależnych ekspertów w sprawie smoleńskiej tragedii. Wypisując i wygadując na scenie androny i zwykłe kłamstwa, tumani ludziom w głowach . Takie działania są bardzo szkodliwe dla Polski. Widac to już po opiniach wyrażonych w prasie zagranicznej. Artykuł w nowojorskim "Time" o filmie p. Krauzego, który chce rzetelnie pokazac tragedię pod Smoleńskiem, szydzi z Polski i Polaków i wyśpiewuję melodię gen. Anodiny i Jerzego Millera. Budzenie się młodych Polaków i ich chęc powołania ugrupowania narodowego, jest przedstawiane przez tzw. autorytety, jako odbudowa faszyzmu w naszym kraju. Faszyzmu, którego nigdy u nas nie było i z którym tak dzielnie walczył nasz naród. Kumanie się POlszewii z pozostałościami bolszewickich popłuczyn po PZPR jest właśnie zagrożeniem dla Polski i może doprowadzic do rządów totalitarnych. Mafijny układ władzy w naszym kraju i pozostawienie nie ukaranej, zawłaszczonej na majątku państwa bolszewii, to właśnie prosta droga kombatantów komuny do faszyzacji kraju.Zacieśniająca się współpraca SLD i PO przy wsparciu aferałków z PSL , może mocno zaszkodzic demokracji w Polsce.Ten jednolity chór zaprzańców i agentów wspierac będzie Państwowa Komisja Wyborcza,przeszkolona w Moskwie. Ona zadziała w/g bolszewickiej zasady: "Nie ważne kto głosuje, ważne kto te głosy liczy". Oby nie zagrali na fałszywej i grożnej dla Polski strunie.
wtorek, 4 czerwca 2013
Co z tym 4 czerwca.
Kojarzące się z datą 4 czerwca ,trzy znaczące wydarzenia to : kontraktowe wybory w Polsce w 1989 r., spacyfikowanie przez armię chińską wystąpień demokratycznej młodzieży w Pekinie i "nocna zmiana" 1992 roku- poprzez odwołanie rządu Olszewskiego.
Ustalenia w Magdalence pozwalały na częściowe wejście opozycji do parlamentu polskiego.Chcąc utrzymac się przy wpływach PZPR-owcy (Jaruzelski i Kiszczak) dogadali się co do wyborów nowego sejmu i senatu. Części solidarnościowej społeczeństwa dano 35% udziału w sejmie. Wybory do senatu były wolne. Tu wbrew oczekiwaniom komuchów jak i układających się ludzi Wałęsy, społeczeństwo polskie dało łupnia bolszewii. Do wyborów poszło 62% ludzi i zdecydowanie poparli "Solidarnośc". W wolnych wyborach do senatu na 100 miejsc ludzie solidarności zdobyli 99 mandatów. Ta widoczna klęska komuchów podłamała butnych generałów. Umowa mogłaby byc złamana i odsunięcie komuny natychmiastowe. Tu zagrały jednak agentury. Mazowiecki jako pierwszy premier nowych władz ogłosił "zasadę grubej kreski". Odchodził w ten sposób od rozliczenia władz i służb PRL za zbrodnie komunistyczne. Do rządu weszli na tzw. ministerstwa siłowe generałowie: Kiszczak- MSW, Siwicki- MON, a prezydentem został Jaruzelski, wybrany 1 głosem przez Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat). Było to zwycięstwo narodu, a nie intrygującej wierchuszki solidarnościowej z Wałęsą i jego doradcami: Michnikiem, Geremkiem , Mazowieckim i Kuroniem.
Dlaczego więc teraz na siłę robi się z tej daty wyborów do sejmu kontraktowego święto, które ma przycmic 11 listopada jako Święto Niepodległości. Trochę to głupie i manipulatorskie.Grupy POlszewii i inne draństw, które teraz wywindowało się po plecach demosu na szczyty władzy, chce miec własne święto. Naród to widzi i śmieje się z tej hucpy. Panowie i panie więcej skromności i taktu. Wyjazd p. Kopacz jako Marszałka Sejmu ,w dniu 4 czerwca do Chin, to nie tylko nietakt ale i chamstwo. Porównywalne jedynie z ucieczką Tuska do Nigerii w dniu 10 kwietnia br. Przecież w nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku, armia chińska czołgami i masowymi mordami, spacyfikowała studenckie wystąpienie w Pekinie w obronie demokracji i praw obywatelskich.Cały demokratyczny świat o tym pamięta. Kłamczucha p. Kopacz -nie. Ona nie takie rzeczy potrafi robic ? Przypomnijmy tylko jej wypowiedż o przekopywaniu i przesiewaniu ziemi pod Smoleńskiem. Wstyd nie dym w oczy nie gryzie. Mając za nauczyciela "słoneczko Peru" i "złotego lwa Nigerii" można robic różne dziwne rzeczy. Pan Tusk jeden z współtwórców "nocnej zmiany" rządu p.Olszewskiego w dniu 4 czerwca 1992 roku, to stary wyjadacz i intrygant polityczny. On , który się mieni sprawiedliwym i miłosiernym (tak się mówi o jego partii- partia miłości), jest bezwzględnym politykierem. Dla osobistej kariery zrobi wszystko. W dniu 4 czerwca 1992 roku bronił agentów i zniweczył plan oczyszczenia polskiej polityki z brudów PRL. Za jego władzy dawna nomenklatura PZPR ma się dobrze i wchodzi w gremia decyzyjne. Nikt nie myśli nawet o rozliczeniu komuchów z ich zbrodni, a posłuszne sądy uniewinniają zbrodniarzy komunistycznych. Mafijno - urzędniczy system się trzyma, a ręka rękę myje.
Tyle mi przyszło na myśl na temat daty 4 czerwca. Dziwne jak to się wszystko ze sobą wiąże.Supeł się zaciska, co widac po oczach p. Tuska.
Ustalenia w Magdalence pozwalały na częściowe wejście opozycji do parlamentu polskiego.Chcąc utrzymac się przy wpływach PZPR-owcy (Jaruzelski i Kiszczak) dogadali się co do wyborów nowego sejmu i senatu. Części solidarnościowej społeczeństwa dano 35% udziału w sejmie. Wybory do senatu były wolne. Tu wbrew oczekiwaniom komuchów jak i układających się ludzi Wałęsy, społeczeństwo polskie dało łupnia bolszewii. Do wyborów poszło 62% ludzi i zdecydowanie poparli "Solidarnośc". W wolnych wyborach do senatu na 100 miejsc ludzie solidarności zdobyli 99 mandatów. Ta widoczna klęska komuchów podłamała butnych generałów. Umowa mogłaby byc złamana i odsunięcie komuny natychmiastowe. Tu zagrały jednak agentury. Mazowiecki jako pierwszy premier nowych władz ogłosił "zasadę grubej kreski". Odchodził w ten sposób od rozliczenia władz i służb PRL za zbrodnie komunistyczne. Do rządu weszli na tzw. ministerstwa siłowe generałowie: Kiszczak- MSW, Siwicki- MON, a prezydentem został Jaruzelski, wybrany 1 głosem przez Zgromadzenie Narodowe (Sejm i Senat). Było to zwycięstwo narodu, a nie intrygującej wierchuszki solidarnościowej z Wałęsą i jego doradcami: Michnikiem, Geremkiem , Mazowieckim i Kuroniem.
Dlaczego więc teraz na siłę robi się z tej daty wyborów do sejmu kontraktowego święto, które ma przycmic 11 listopada jako Święto Niepodległości. Trochę to głupie i manipulatorskie.Grupy POlszewii i inne draństw, które teraz wywindowało się po plecach demosu na szczyty władzy, chce miec własne święto. Naród to widzi i śmieje się z tej hucpy. Panowie i panie więcej skromności i taktu. Wyjazd p. Kopacz jako Marszałka Sejmu ,w dniu 4 czerwca do Chin, to nie tylko nietakt ale i chamstwo. Porównywalne jedynie z ucieczką Tuska do Nigerii w dniu 10 kwietnia br. Przecież w nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku, armia chińska czołgami i masowymi mordami, spacyfikowała studenckie wystąpienie w Pekinie w obronie demokracji i praw obywatelskich.Cały demokratyczny świat o tym pamięta. Kłamczucha p. Kopacz -nie. Ona nie takie rzeczy potrafi robic ? Przypomnijmy tylko jej wypowiedż o przekopywaniu i przesiewaniu ziemi pod Smoleńskiem. Wstyd nie dym w oczy nie gryzie. Mając za nauczyciela "słoneczko Peru" i "złotego lwa Nigerii" można robic różne dziwne rzeczy. Pan Tusk jeden z współtwórców "nocnej zmiany" rządu p.Olszewskiego w dniu 4 czerwca 1992 roku, to stary wyjadacz i intrygant polityczny. On , który się mieni sprawiedliwym i miłosiernym (tak się mówi o jego partii- partia miłości), jest bezwzględnym politykierem. Dla osobistej kariery zrobi wszystko. W dniu 4 czerwca 1992 roku bronił agentów i zniweczył plan oczyszczenia polskiej polityki z brudów PRL. Za jego władzy dawna nomenklatura PZPR ma się dobrze i wchodzi w gremia decyzyjne. Nikt nie myśli nawet o rozliczeniu komuchów z ich zbrodni, a posłuszne sądy uniewinniają zbrodniarzy komunistycznych. Mafijno - urzędniczy system się trzyma, a ręka rękę myje.
Tyle mi przyszło na myśl na temat daty 4 czerwca. Dziwne jak to się wszystko ze sobą wiąże.Supeł się zaciska, co widac po oczach p. Tuska.
piątek, 31 maja 2013
Uśmiercanie do kwadratu
Skończył się pierwszy etap prac ekshumacyjnych na tzw. "Łączce" przy Powązkach. Kilkaset ciał żołnierskich zamordowanych, na Rakowieckiej przez morderców PRL z mordercą Różańskim na czele, zostało wydobytych. Żydowski kat Goldberg- bo takie było prawdziwe nazwisko Różańskiego, który opracowując plan śledztwa rtm. Pileckiego, dążył do upokorzenia bohatera, a następnie po wykonaniu wyroku pozbawienia go grobu i wymazania z pamięci ludzkiej. Unicestwienie dobrego imienia ofiar było podstawą doktryny propagandowej sowietów i ich sługusów z UB i prokuratur wojskowych. Ofiara nie splugawiona należycie i z własnym grobem byłaby bardzo niebezpieczna. Pamięc rodziłaby mścicieli , a grób byłby celem pielgrzymek patriotycznych. Dlatego po strzale w tył głowy, ciało skazańca było w nocy chowane w miejscach znanych tylko ubekom. Wrzucone do wspólnych dołów trudne do odnalezienia i identyfikacji, miało nigdy nie miec pogrzebu i pamięci o nim. Tak postępowano przez cały czas PRL. Czy gdy ginęli w walce jak mjr. Tabortowski Jan "Bruzda", czy skazani, rozstrzelani strzałem w tył głowy. Ciała ich zabierano i nie wydawano rodzinom. Zabic trzeba kilka razy. Zwłaszcza tych najbardziej znanych i niebezpiecznych. Zabijanie pośmiertne bywa żmudne i długotrwałe. Dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy, których trzeba było usunąc, przejmując władzę na ziemiach polskich, zostało zabitych podwójnie. I tak było przez kilkadziesiąt lat. Gdy teraz o Żołnierzach Wyklętych zaczęto mówic jak o bohaterach, zaistniała koniecznośc odnalezienia ich grobów. Koniecznośc zmartwychwstania ich osobowości i czynów. Bohaterowie tacy jak rtm Pilecki mieli nigdy nie wrócic. Ale wrócił i jest znanym bohaterem w całej Polsce.Komunistyczno-żydowska zaraza,która oblewała pomyjami naszych bohaterów miała jeszcze w roku 1948 16.000 sowieckich enkawudzistów do pomocy , pełnych zbrodniczych pomysłów. Propaganda o "zaplutym karle reakcji" polskiej, szła na cały świat. Zakłamana wersja o niemieckiej zbrodni w Katyniu , została uznana przez państwa zachodu. Ten kto chciał prawdy był wrogiem, zakłamaną rzeczywistośc pilnowali funkcjonariusze NKWD i ich polscy uczniowie-ubecy.Fizyczne usunięcie kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy polskiego podziemia, zostało osłonięte kampanią kłamstwa i oszczerstw. Groby zaś zamordowanych ukryto. Propagandówka i oczernianie trwa do dziś. Znajdują się polscy badacze historii, którzy nadal chcą opluc bohaterów, a silna grupa byłej komuny stara się, nadal uśmierca pamięc o naszych Żołnierzach Wyklętych-Ńiezłomnych . Nie można na to pozwolic. Rzucanie haseł, że nasi bohaterowie byli tchórzami, despotami i głupcami to nadal chec zapomnienia ich imion i czynów. Nie można znowu uśmiercac odzyskanych bohaterów , a ich groby niech będą przypomnieniem czasów śmierci i pogardy. Czasów wymazywania polskości z map Europy i świata. Fałszowanie historii Pileckiego, "Łupaszki, "Ognia", "Bruzdy", insynuowanie niepoczytalności Herberta, czy nazwanie zdrajcą płk. Kuklińskiego, to odwracanie pojęc, to bitwa o naszych bohaterów, o ich pamięc i groby.
piątek, 24 maja 2013
"G......o chłopu nie zegarek"
Te ludowe powiedzenie jest teraz wyrażnie czytelne przy nie-rządzie Tuska. Jego ministrowie, a szczególnie p. Nowak, który przejawia sołdackie umiłowanie zegarków, przypomina starszemu pokoleniu dowcipy na ten temat. Kacapscy sołdaci po wejściu na tereny polskie, natychmiast zaczęli kraśc zegarki. Szczególnie upodobali sobie ręczne. Mówiło się, że cwaniacy "sprzedawali" im same koperty. W kopertach tych umieszczali chrabąszcza, który poruszając się tykał. Oszukany sołdat, gdy zegarek przestał "chodzic", otwierał kopertę i stwierdzał ze łzami w oczach :" maszynist pamior". Taką mentalnośc i sposób myślenia promują rozkochani w drogich gadżetach POlszewiccy ministrowie z ulubieńcem Tuska Nowakiem na czele. Scena polityczna w Polsce jest taka, że sprawa zegarków jakie nosi p. Nowak jest rzepem u psiego ogona. Polaków na pewno nie obchodzi mania Nowaka i czyje czasomierze nosi minister. Głupota ministra rozpaliła głowy dziennikarskie politykierów z "jelit". Zachowanie się tych ludzi jest śmieszne i straszne. Spadające notowania PO uruchomiły cały ciąg ataków na PiS, a szczególnie na Kaczora. Gdyby ludzie uznający bolszewicką zasadę, że raz zdobytej władzy nie oddaje się, mogli bez ponoszenia kary, ubic Kaczyńskiego. Zrobili by to natychmiast i jak to nie którzy mówili : "skórę rozwiesiliby do suszenia na wierzejach stodoły". Wtórujące w tej nagonce media z TVN-24 na czele, prześcigają się w oczernianiu PiS i jego Prezesa.
Obleśny Boni, kosztem naszych podatków, zwiększa stan liczebny biurokratów. Urzędnicza mafia Tuska ma się dobrze w tym układzie, gdzie tylko "nasi" mają stanowiska i pracę. Tak właśnie władza walczy z bezrobociem. Nowo zatrudnieni ludzie zasilają elektorat partii pseudo-obywatelskiej. Przy zawodzącej polityce sukcesu, biurokracja i jej wzrost nagle się tak rozwinęła, że w największych marzeniach nie śniła o tym PZPR, będąc u szczytu władzy w czasach PRL. Zamiast konkretnych rozwiązań gospodarczych, mamy absurdalne regulacje , ustanawiane przez rzesze urzędasów Tuska. Zamiast cyfryzacji naszego świata, który miał ulepszyc nasze życie. Mamy świat z Orwella i Kafki. Ludzie w tym świecie iluzji, tworzonym przez ludzi Tuska, muszą życ w realnej biedzie i braku stałego zatrudnienia. Przepisy są tak uregulowane, że pozwalają pracodawcom na wyzysk pracownika. Właściwie nie można ukarac pracodawcy za zatrudnianie na czarno. Kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy muszą uznawac, że pracownik pracuje "od dziś",chociaż jest wykorzystywany od miesięcy. Ludzie pracy pozbawieni są podstawowych świadczeń pracowniczych.Urlop, rodzinne, zasiłki chorobowe, premie stałe i uznaniowe,prawa do ubrań BHP i szkoleń, posiłków regeneracyjnych i dodatków przy pracy uciążliwej i szkodliwej itp.Powróciliśmy do XIX wiecznego, drapieżnego kapitalizmu. Pracownicy stracili wszystkie zdobycze socjalne i bytowe. Mafia urzędnicza i sam premier tłumaczą to wszystko kryzysem. Akcja ta, dzielenia ludzi, trwa od lat. Niewolnicze metody pracy i podział społeczeństwa pogłębia się, a tzw. "święte krowy" i ludzie z immunitetem pilnują spraw elit. Władający Polską czują już nadciągający bunt społeczeństwa, ale oddzieleni od prostych ludzi ścianą pogardy i wyższości brną dalej , w swojej bezdennej głupocie i zaślepieniu. Rządzic trzeba umiec. Władza psuje , a szczególnie psuje matołów, którzy nie chcą się uczyc, słuchac społeczeństwa.Starzy ludzie mówili :"G....o chłopu nie zegarek", lub: "Wpuśc chama do biura to atrament wypije". I na pewno mieli rację.
Obleśny Boni, kosztem naszych podatków, zwiększa stan liczebny biurokratów. Urzędnicza mafia Tuska ma się dobrze w tym układzie, gdzie tylko "nasi" mają stanowiska i pracę. Tak właśnie władza walczy z bezrobociem. Nowo zatrudnieni ludzie zasilają elektorat partii pseudo-obywatelskiej. Przy zawodzącej polityce sukcesu, biurokracja i jej wzrost nagle się tak rozwinęła, że w największych marzeniach nie śniła o tym PZPR, będąc u szczytu władzy w czasach PRL. Zamiast konkretnych rozwiązań gospodarczych, mamy absurdalne regulacje , ustanawiane przez rzesze urzędasów Tuska. Zamiast cyfryzacji naszego świata, który miał ulepszyc nasze życie. Mamy świat z Orwella i Kafki. Ludzie w tym świecie iluzji, tworzonym przez ludzi Tuska, muszą życ w realnej biedzie i braku stałego zatrudnienia. Przepisy są tak uregulowane, że pozwalają pracodawcom na wyzysk pracownika. Właściwie nie można ukarac pracodawcy za zatrudnianie na czarno. Kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy muszą uznawac, że pracownik pracuje "od dziś",chociaż jest wykorzystywany od miesięcy. Ludzie pracy pozbawieni są podstawowych świadczeń pracowniczych.Urlop, rodzinne, zasiłki chorobowe, premie stałe i uznaniowe,prawa do ubrań BHP i szkoleń, posiłków regeneracyjnych i dodatków przy pracy uciążliwej i szkodliwej itp.Powróciliśmy do XIX wiecznego, drapieżnego kapitalizmu. Pracownicy stracili wszystkie zdobycze socjalne i bytowe. Mafia urzędnicza i sam premier tłumaczą to wszystko kryzysem. Akcja ta, dzielenia ludzi, trwa od lat. Niewolnicze metody pracy i podział społeczeństwa pogłębia się, a tzw. "święte krowy" i ludzie z immunitetem pilnują spraw elit. Władający Polską czują już nadciągający bunt społeczeństwa, ale oddzieleni od prostych ludzi ścianą pogardy i wyższości brną dalej , w swojej bezdennej głupocie i zaślepieniu. Rządzic trzeba umiec. Władza psuje , a szczególnie psuje matołów, którzy nie chcą się uczyc, słuchac społeczeństwa.Starzy ludzie mówili :"G....o chłopu nie zegarek", lub: "Wpuśc chama do biura to atrament wypije". I na pewno mieli rację.
poniedziałek, 20 maja 2013
Profanacja Polski i polskości
Musimy zadac sobie pytanie. W jakiej Polsce żyjemy ? Tam gdzie bohaterowie i ich czyny są poddawani obróbce ideologicznej przez historyków z tytułami profesorów, zgodnie z zaleceniem o antypolskości rządzącej kliki, a młody Polak jest bombardowany zakłamanymi wiadomościami. Tam nie ma miejsca na patriotyzm i czczenie bohaterów przeszłości. To jest bardzo niebezpieczne i przykre. Profesor Andrzej Romanowski jako osoba wybitnie inteligentna, przez co jeszcze bardziej grożna, oczernia rtm Pileckiego i kala jego dobre imię, porównując go wprost do zdrajców i donosicieli. Psucie dobrego imienia wybitnych Polaków takich jak rotmistrz Pilecki, czy chłopcy z AK "Zośka"- Zawadzki, "Rudy"- Bytnar, to ostatnio cel ludzi nauki, należących do tzw. "poprawnie myślących". Spór o tożsamośc Polaków jako narodu trwa już od wielu lat. Psucie wizji Polaka , patrioty i obywatela rozpoczęli : Adam Michnik , Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, a kontynuuje Tomasz Lis. Przy poważnej aprobacie premiera Tuska, dla którego "polskośc to nienormalnośc" i innych tzw. polityków następuje profanacja Polski i polskości. Zdobyta wysiłkiem całego narodu wolnośc, ta jedna z najważniejszych zasad polskości, jest dla gremiów rządzących i pRezydenta wartością małą i nic nie znaczącą.Polskie elity wywodzące się z "Solidarności", nie potrafiły zbudowac silnego państwa. Ani gospodarczo, ani politycznie. Mali ludzie wywodzący się z 30 % współpracowników UB i innych służb PRL, przy pomocy i wsparciu ludzi tych służb, rozegrały walkę o prymat w państwie . Agentury wpływów ościennych mocarstw i żydowska finansjera, pomogły w tzw. transformacji ustrojowej, zniszczeniu polskiego przemysłu i innych dóbr produkcyjnych. Polski wykwalifikowany pracownik wielkoprzemysłowy i wykształcony rolnik, stał się siłą wspierającą gospodarki państw zachodnich. Energetyka i górnictwo zniszczone i oddane na pastwę złodziejskich klik w ramach prywatyzacji , straciły swoje znaczenie w państwie. Uzależnienie naszego kraju od sąsiadów , zarówno polityczne jak i gospodarcze sięgnęło zenitu. Mit "zielonej wyspy", wymyślonej przez Tuska zawala się. Zadłużenie kraju przekroczyło 1 bilion złotych i raptownie rośnie. Polacy są smutni twierdzą rządzący i urządzają co chwila imprezy kolorowo śmieszne z odrażającymi symbolami. Zboczona mniejszośc atakuje i homoagresja jest widoczna na każdym kroku. (ostatnio na pochodzie w obronie rodziny w Krakowie- pedalstwo zaatakowało kamieniami ludzi, biorących udział w pochodzie). Nikt nie powołuje się na wielkośc i znaczenie Polski i na jej zdobycze kulturowe. Profanacja Polski i patriotyzmu sięgnęła dna. Da Bóg, że się obudzimy i tą zbutwiałą narośl zrzucimy z naszych barków.
sobota, 11 maja 2013
Szeptem czy krzykiem .
Co myśli i widzi Polak w dniach 8 i 9 maja ? W dniach obchodów zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Czy widzi jednośc dzisiejszej Europy i zwycięstwo demokracji ? Czy też widzi butę Moskali i ustępliwośc Zachodu, któremu trudno jest dzisiaj o jednośc i prawdę o przeszłości ? Przyszłośc zaś rysuje się mgliście i raczej nie wesoło. Butny car Putin pobrzękuje szabelką , a polski prezydent bije mu pokłony i cieszy się ze wzrostu siły swojego pryncypała. Uczestnictwo w obchodach francuskich nie zmienia wcale sposobu serwilistycznego traktowania Rosji przez nasze władze. I choc na czele tych władz stoją wykształceni historycy to nie pamiętają oni, że historia uderzyła najbardziej w naszą rzeczywistośc terytorialną i zniszczyła wizję Rzeczypospolitej. Rozgraniczenie w traktacie ryskim 1921 r, ziem dawnej Rzezcypospolitej, potem dokonane przez Stalina w latach 1937-38 ludobójstwo Polaków w ZSRR, dopełnione po 17 września 1939 roku i po 22 czerwca 1941r., najpierw przez okupację sowiecką wschodnich ziem RP, potem przez ukraińskich nacjonalistów, wreszcie nowa granica wytyczona w Teheranie i Jałcie- to wszystko zatopiło świat polski na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Wymordowano i spalono całe okolice szlacheckie. Zaścianki i dobra najbardziej patriotycznej szlachty wschodniej, tych obrońców naszych wschodnich granic i rycerzy z nad stepowych stanic, zniknęły z powierzchni ziemi, a ludzie wymordowani lub rozproszeni na olbrzymich terytoriach imperium.Nie można o tym mówic szeptem. Trzeba krzyczec i przypominac światu i Europie o tym ludobójstwie. Nasi dzisiejsi przywódcy to mali ludzie bez poczucia wielkości naszego narodu. A co gorsza zaprzedani sąsiednim mocarstwom. To pajace na scenie dzisiejszego "teatru" telewizji i innych mediów.Te "gwiazdy" telewizyjne z "parciem na szkło" takie jak: "słoneczko Peru" Tusk, "supermen" Miller, "piękny Rysio" Kalisz, "chłopek roztropek" Piechociński oraz "hrabia bul" Komorowski i wielu innych , to zgraja cwaniaków , myślących o sobie i swoich. Oni na pewno nie chcą się narażac silniejszym sąsiadom, a mając poparcie zgranej grupy "kataryniarzy" : Giertycha , Marcinkiewicza, Kamińskiego, Cimoszewicza czy Ola Kwaśniewskiego, tumanią i mącą Polakom w głowach.Przeciętny obywatel naszego kraju nie wie i nie powie to jemu TV czy gazeta, że patronka Tuska ,Angela Merkel, była komunistyczna,działaczka młodzieżowa w NRD, co dokładnie opisują w swojej książce Ralf Georg Reuth i Gunter Lachman, wie dokładnie, że Donald Tusk to agent OSCAR. Ta tajemnica jest publicznie znana nie tylko wysokim oficerom STASI. Zaś pp. Wolfgang Schnur i Lothar Meizier , którzy wprowadzali p. Merkel do CDU budowanego na terenie byłego NRD znają te sprawy od podszewki.
Może dlatego krąg władzy skupionej wokół D. Tuska to ludzie bezideowi, brutalni i spojeni mafijnym stylem myślenia. Może dlatego obowiązuje tam zasada: chrońmy naszych za wszelką cenę, nie z miłości , którą cały czas deklaruje wódz, lecz dlatego, że za dużo wiedzą. Spaja ich też lęk przed karą. Wiedzą ,że gdy choc jeden z "wtajemniczonych" "posypie się", to zagłada może przejśc na całą strukturę. I to też musi dotrzec do Polaków, chociaż rządzący uważają społeczeństwo za coś gorszego, za oszołomów i frajerów.
Historyczna wielkośc Polski uwiera elity władzy i jest bardzo niewygodna. Dlatego musimy im to przypominac , a rodakom mówic prawdę. Nie szeptem, ale głośno, a nawet krzykiem !!!
Może dlatego krąg władzy skupionej wokół D. Tuska to ludzie bezideowi, brutalni i spojeni mafijnym stylem myślenia. Może dlatego obowiązuje tam zasada: chrońmy naszych za wszelką cenę, nie z miłości , którą cały czas deklaruje wódz, lecz dlatego, że za dużo wiedzą. Spaja ich też lęk przed karą. Wiedzą ,że gdy choc jeden z "wtajemniczonych" "posypie się", to zagłada może przejśc na całą strukturę. I to też musi dotrzec do Polaków, chociaż rządzący uważają społeczeństwo za coś gorszego, za oszołomów i frajerów.
Historyczna wielkośc Polski uwiera elity władzy i jest bardzo niewygodna. Dlatego musimy im to przypominac , a rodakom mówic prawdę. Nie szeptem, ale głośno, a nawet krzykiem !!!
poniedziałek, 6 maja 2013
Święta majowe - różowy balonik i jest "gites"
Zapłakany długi weekend świąt majowych "rozweselili" nam p. pRezydent, GW-niana i Trojka radiowa. Pomysł na tzw. radosne świętowanie godny całej tej spółki, ale tylko "czekoladowy Bronek" mógł zaiste wymyślic orła-monstrum z czekolady ( ciekawe kto go pożarł- orała nie Bronka) i na święto Flagi Państwowej różowe baloniki ze zdeformowanym orłem. Tylko pan, który na pytanie jaką ma wizję polityczną, odpowiada że: " kto ma wizję, to powinien iśc do psychiatry", mógł do spółki ze swoimi pretorianami wymyślic takie obchody świąt majowych. Wszystko było w/g tego towarzystwa "gites"- jak mówią Żydzi. Ba nawet orzeł na balonikach pokazywał swoim skrzydełkiem kółeczko żydowskiego logo "gites". Wesoła i zaśmiecona Warszawa musiała się "bawic" w obrzucanie się wodnymi balonikami, a na pochodzie Flagi Polski, naliczono 2 - słownie dwie sztuki materii udające kolorystycznie flagę. Jedna na plecach uczestnika, a druga maleńka , wpięta w obroże psa. Kuba Wojewódzki skakał pewnie z radości. to tak blisko ziemi i psiej kupy. Za odśmiecanie Warszawy z ulotek rozrzuconych z helikopterów i nie tylko stolicy ale i innych większych miast Polski, koszty poniesiemy my - podatnicy. Król się bawi, plebs płaci. Jaki prezydent takie obchody. Cała zresztą ta zbieranina "wesołków" potraktowała Polaków jak śmieci, którymi zasypała miasta polskie. Jedynie Towarzystwo Patriotyczne p. Jana Pietrzaka starało się uratowac honor i powagę Święta 3 - Maja. Zorganizowana grupa Polaków, w strojach z epoki ,odtańczyła na Placu Zamkowym , dumny, polski taniec- polonez. Zniesmaczeni organizacją świąt majowych mieszkańcy polskich miast uciekali od tych uroczystości. Małe grupki uczestniczące w tej "zabawie" też miały nietęgie miny i jedynie z obowiązku urzędniczego i bezmyślności młodzieńczej , brała udział w tej hecy. Krąg ludzi skupiony i spojony mafijnym stylem myślenia, musiał byc solidarny z władzą i uczestniczyc w tym pokazie głupoty i arogancji. Śmianie się z Orła Białego, którego opis zawiera konstytucja, to jest po prostu przestępstwo. Przestępstwo popełniane świadomie przez głowę państwa i jego urzędników. Wykształceni historycy za , których się mają p. pRezydent, premier i cała kupa doradców i współpracowników obu kancelarii, nie mogą w tak głupi sposób traktowac poważnych świąt państwowych. Znaczenie Konstytucji 3- Maja w historii naszego narodu jest przeogromne i znaczące. Zarówno zaborcy jak i komuna nie pozwalali świetowac Polakom tej rocznicy. Czyżby III RP chciała zrobic ze świąt majowych poniżającą hucpę dla antypolskiej gawiedzi, czytującej GW i słuchającej medialnych ataków TVN i innych tub antypolskich mediów. Pamiętajmy , różowy balonik ze splugawionym orłem, pokazującym kółko "gites", to nie znaki Polski i polskiego narodu, a czekoladowe straszydło orło-podobne to nie godło narodowe. Życzmy smacznego i zdrowia po zżarciu tego orła przez gang władzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)